Rząd USA nie dba o bitcoina, chce tylko napełnić kieszenie insiderów. Sekretarz Skarbu mota się ws. zakupów BTC
Probitcoinowa polityka Białego Domu USA coraz bardziej zaczyna przypominać dbanie o własne interesy, a nie wsparcie dla inwestorów z rynku kryptowalut. Po tym, jak tamtejszy Sekretarz Skarbu – Scott Bessent – wywołał wczoraj spadek kursu BTC, następnie próbował wytłumaczyć się ze swoich słów, które zaniepokoiły rynek.
- Kurs bitcoina spadł wczoraj do poziomu poniżej 118 tys. dolarów po ogłoszeniu, że władze USA nie planują kupować BTC w ramach swojej Strategicznej Rezerwy.
- Scott Bessent próbował się potem wytłumaczyć ze swoich słów i wyjaśnić, że wciąż szukają sposobów na „neutralne pozyskiwanie” kolejnych kryptowalut.
Ktoś tu się gubi w zeznaniach
Wczorajszy dzień przyniósł inwestorom bitcoina radość, wynikającą z nowego rekordu wszech czasów powyżej ceny 124 tys. dolarów, a następnie zaskoczenie i rozczarowanie, gdy kurs w ciągu niespełna godziny zanurkował poniżej 118 tys. dolarów, co doprowadziło do ponad 1 miliarda dolarów w likwidacjach na rynku kontraktów terminowych.
Powodem tego drugiego było ogłoszenie ze strony Sekretarza Skarbu USA – Scotta Bessenta – że władze tego kraju nie planują wdrożyć w życie planu cyklicznych zakupów największej z kryptowalut na poczet ustanowionej w marcu Strategicznej Rezerwy. Wszystkie aktywa, które mają wchodzić w jej skład, pochodzą i będą pochodzić wyłącznie z rekwiracji.
Ta informacja przyniosła silny zawód inwestorom, bowiem rynek kryptowalut liczy, że oficjalne wejście rządu USA na ten rynek, sprawi, że ich śladem pójdą kolejne gospodarki, co mocno podbije popyt na cyfrowe złoto, a co za tym idzie, napędzi wzrost jego wartości.
Niedługo po tym, jak urzędnik przekazał negatywne wieści, opublikował jednak na X oświadczenie, które miało jakoby zasugerować, że „to nie jest tak, jak myślicie”.
Ministerstwo Skarbu Państwa zobowiązało się do zbadania neutralnych budżetowo ścieżek pozyskania większej ilości bitcoinów w celu zwiększenia rezerw i realizacji obietnicy prezydenta, że Stany Zjednoczone staną się „światowym supermocarstwem w dziedzinie bitcoinów
– napisał Bessent.
Wielkie obietnice i drobne rezultaty
Trzeba jednak przyznać, że zapowiedziany przez Donalda Trumpa kilka miesięcy temu plan utworzenia wspomnianej rezerwy, aby uczynić USA kryptowalutowym mocarstwem, budzi coraz większe wątpliwości tej branży.
Efektem jego zapewnień, jak na razie, okazało się utworzenie rezerwy, w skład której wchodzą nie tylko BTC, ale i takie altcoiny, jak ETH, ADA, SOL czy XRP.
Jak wspominaliśmy, żadne z nich nie pochodzą z inwestycji rządowych, a po prostu rekwiracji. W takiej sytuacji istnienie tego tworu tak naprawdę nie ma żadnego pozytywnego wpływu na rynek cyfrowych aktywów.
Co więcej, niedawno okazało się, że liczba bitcoinów posiadanych przez USA jest znacznie niższa niż dotychczas informowano.
W zeszłym miesiącu temu Służba Marszałkowska USA ujawniła, że adresy bitcoina kontrolowane przez rząd USA posiadają mniej niż 29 tys. BTC. Oficjalna wersja od dawna mówi o liczbie 200 tys. sztuk tej kryptowaluty. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
Doradca ds. cyfrowych aktywów w administracji Trumpa – Bo Hines – potwierdził niedawno, że plan dot. kupowania bitcoina przez rząd zostanie wdrożony w najbliższej przyszłości.
Z tym, że Bo Hines w tym tygodniu ogłosił swoje odejście z administracji prezydenta.
Wracając do wpisu Bessenta, to raczej nie zdołał on tym nikogo przekonać, że USA jednak chcą nabywać więcej bitcoinów.
Czy naprawdę nadal „eksplorujesz ścieżki neutralne budżetowo”? W pewnym momencie eksploracja bez realizacji zaczyna wyglądać jak unikanie
– ironizował Eli Nagar, prezes firmy miningowej Braiins.
Natomiast CEO firmy Whale Wire zarzucił Sekretarzowi Skarbu, że „rząd ma gdzieś Bitcoina i chcą tylko napełnić kieszenie insiderów”, z czym coraz trudniej się nie zgodzić.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
