Władimir Putin udzielił wywiadu, w którym, jak podają analitycy, przedstawił nieprawdziwe dane o sukcesach odniesionych na ukraińskim froncie. Czy prezydent Rosji stracił kontakt z rzeczywistością, czy to tylko gra pod użytek wewnętrzny?
- Władimir Putin w wywiadzie przedstawił – według analityków ISW – przesadzone i niezgodne z rzeczywistością dane o sytuacji na froncie w obwodzie donieckim.
- Narracja Kremla ma przede wszystkim charakter propagandowy i służy budowaniu obrazu dominacji militarnej, mimo stagnacji działań wojennych.
Putin kłamie albo oszalał
Eksperci z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) podali właśnie, że Władimir Putin „wciąż wysuwa mocno przesadzone twierdzenia o rosyjskich postępach, co nie odpowiada realiom pola bitwy”.
Wszystko, „by zbudować narrację o wszechobecnym rosyjskim sukcesie militarnym”.
Chodzi dokładnie o to, co rosyjski przywódca mówił o działaniach zbrojnych w obwodzie donieckim.
Podał, że armia Rosji zajęła większość miejscowości Łyman, dotarła do Mikołajiwki i jest ok. 4 km od Kramatorska. Tyle że to nieprawda: Rosjanie zajęli tylko 4,3% obszaru Łymanu, a ich ofensywa zatrzymała się aż 12 km od Mikołajiwki i 14 km od Kramatorska.
Do tego doszły inne kłamstwa: wojska Kremla miały – zdaniem Putina – zająć aż 96% terytorium Konstantynówki – prawda jest jednak inna: przejęli tylko 36,96% miasta.
Czy więc włodarz Rosji oszalał? Albo jest oszukiwany przez swoich współpracowników? Niekoniecznie. Chodzi o propagandę.
Przesadzone twierdzenia Putina o postępach [wojsk] mają na celu fałszywe przedstawienie rosyjskiej pozycji na polu bitwy jako takiej samej – jeśli nie lepszej – niż podczas szczytu USA-Rosja na Alasce w sierpniu 2025 roku
– tłumaczą analitycy.
Jaka jest prawda?
Prawda jest jednak taka, że wojna na Ukrainie „stanęła”.
Obie strony nie potrafią przejąć inicjatywy, choć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Ukraińcom udało się przeprowadzić jedne z największych ataków dronowych na cele infrastrukturalne na Krymie. Doprowadziło to do kryzysu paliwowego w regionie, który z kolei przełożył się na reglamentację benzyny.
Sam Kreml stara się jednak przekuć swoje porażki w sukces propagandowy: media związane z reżimem Putina przedstawiają udane ataki Kijowa jako dowód na to, że Ukraina wcale nie chce pokoju.
Jakby tego było mało, Ukraińcom udało się niedawno zaatakować dronami Moskwę. Celem było zniszczenie krytycznej infrastruktury energetycznej, w tym moskiewskiej rafinerii.
I tu Rosjanie wykazali się propagandową kreatywnością i przekazali, że Ukraina atakowała cywilów.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->