Donald Tusk zdecydował się na radykalny krok, który ma przełamać trwający od miesięcy impas wokół zarządu Narodowego Banku Polskiego. Premier potwierdził, że złożył podpis pod propozycjami powołania czterech nowych członków zarządu NBP. Jak tłumaczył, ma to pomóc uniknąć sytuacji, w której zarząd banku centralnego spadłby poniżej ustawowego minimum.
- Donald Tusk podpisał się pod propozycją powołania Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego.
- Decyzja ma zapobiec problemom z funkcjonowaniem NBP po tym, jak 4 listopada wygasa kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego.
- Złoty nie zareagował na te doniesienia większym ruchem na północ. Kurs EUR/PLN nadal utrzymuje się w rejonie 4,42 zł.
Tusk zmienia stanowisko w sprawie zarządu NBP
Od kilku dni Polska, jak i zagranica, obserwują głośny konflikt rządu Donalda Tuska z Pałacem Prezydenckim w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
Napięcia dotyczące nowo mianowanych sędziów, których nie uznaje prezydent Karol Nawrocki, doprowadziły nawet do osłabienia polskiego złotego.
To nie jedyny poważny spór, który prowadzi obecna władza. Teraz premier Donald Tusk poinformował o przełomie w sprawie sporu dotyczącego zarządu Narodowego Banku Polskiego.
Ten konflikt również trwa już od kilku miesięcy.
Zaczęło się od tego, że Nawrocki, na wniosek prezesa NBP Adama Glapińskiego, zaproponował powołanie do zarządu Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego.
W maju wcześniejsze postanowienia zderzyły się ze ścianą po braku zgody ze strony premiera. W październiku prezydent ponowił swoje wnioski.
We wtorek Tusk oficjalnie potwierdził zmianę stanowiska w tej sprawie.
Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego
– ogłosił we wtorek szef rządu.
Tusk tłumaczył, że jednym z najważniejszych powodów jego decyzji była konieczność ochrony stabilności banku centralnego oraz polskiej waluty.
Kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego wygasa 4 listopada. Bez uzupełnienia składu zarząd liczyłby pięciu członków, podczas gdy ustawa przewiduje od sześciu do ośmiu członków poza prezesem NBP. Groził nam taki klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok
– mówił Tusk.
Co decyzja oznacza dla NBP?
Dokumenty zostały odesłane do prezydenta, który musi jeszcze formalnie dokonać powołań.
Marta Kightley ma ponownie zostać pierwszą wiceprezes NBP, Przemysław Litwiniuk zastąpi Lipińskiego, a Ludwik Kotecki uzupełni wakat po Piotrze Pogonowskim. Marcin Zarzecki ma również wejść do zarządu w styczniu 2027 r. po zakończeniu kadencji Marty Gajęckiej.
Ta zmiana sprawia, że z horyzontu znika ryzyko funkcjonowania zarządu poniżej ustawowego minimum. Jednak wynikają z tego konieczne zmiany personalne, które wbrew pozorom wcale nie były takie oczywiste.
Kotecki i Litwiniuk będą musieli odejść z Rady Polityki Pieniężnej, a ich następców wybierze Senat. Zarzecki z kolei złoży rezygnację z RPP na ręce prezydenta.
Spokojna reakcja złotego
Inwestorzy z rynku walutowego przyjęli tę decyzję spokojnie. We wtorek kurs EUR/PLN pozostawał w okolicach 4,42 zł.
Natomiast kurs USD/PLN oscylował w rejonie 3,95 zł. Nie ma więc co mówić o umocnieniu się polskiej waluty.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->