fbpx

Kolejne głosy pod petycją wzywającą do ułaskawienia Rossa Ulbrichta

Marek Lesiuk
ross ulbricht Cyberprzestępczość

Internetowa petycja, apelująca do Donalda Trumpa, aby ułaskawił Rossa Ulbrichta, osiągnęła pułap 275 000 podpisów. Inicjatywa, założona przez rodzinę, przyjaciół i ideowych zwolenników Ulbrichta (FreeRoss.org), od dłuższego czasu próbuje zwrócić uwagę na jego losy.

Wzrost optymizmu inicjatorów na uzyskanie aktu łaski nastąpił wraz z wprowadzeniem w życie w zeszłym roku ustawy First Step Act. Przedstawiana jako jedno z istotnych osiągnięć obecnej ekipy Białego Domu, ustawa umożliwiać ma skazanym, którzy nie wyrządzili nikomu krzywdy oraz nie stanowią zagrożenia – a wskutek zawiłości prawnych oraz urzędniczej nadgorliwości odbywającym częstokroć kilkudziesięcioletnie i dłuższe wyroki – szansę zwolnienia.

Jak twierdzi Lyn Ulbricht, matka Rossa, od lat zabiegająca o uwolnienie swojego syna, jest on wprost idealnym przykładem kogoś, kto – jako uprzednio niekarany, nie mający na koncie aktów przemocy i w wyniku kreatywności prokuratury skazany za  przestępstwa narkotykowe, o których osobiście nie wiedział – zgodnie z nowym prawem powinien dostać kolejną szansę na wolność.

35-letni obecnie Ross Ulbricht, ideowy wolnościowiec oraz zdeklarowany zwolennik prawa do prywatności, był założycielem giełdy Silkroad, jednej z pierwszych i chyba najsłynniejszej platformy handlowej w darknecie. Dostęp do giełdy odbywał się za pośrednictwem Tor-a, zaś środkiem płatniczym były bitcoiny (bądź inne kryptowaluty). Zgodnie z wolnościową ideą przyświecajacą twórcy, handel na platformie nie był regulowany, i można było obracać tam także towarami, które czynniki rządowe uważają za swoją wyłączną kompetencję. Dostępne zatem były tam m.in. narkotyki, chemikalia i broń różnych typów.

W październiku 2013 r. Ulbricht został aresztowany, zaś wiosną 2015 skazany na podwójne dożywocie oraz dodatkowo czterdzieści lat w federalnym więzieniu. Przypisano mu popełnienie przestępstw w postaci nielegalnego handlu wiadomymi towarami, z którymi on sam osobiście nie miał nic wspólnego, ale które miały miejsce za pośrednictwem Silkroad-u.

Problematyka sprawy pozostaje kontrowersyjna. Zdaniem bowiem jednych komentujących, Ulbricht w klarowny sposób dopuścił do łamania prawa na założonej przez siebie stronie. Nie ma też znaczenia, czy jego pobudki były szczytne, czy wprost przeciwnie, zaś organa wymiaru sprawiedliwości uprawnione są do obciążania odpowiedzialnością nie tylko bezpośrednich sprawców, lecz także tych, którzy umożliwili lub nie zapobiegli ich działaniom.

Wedle innych, Ross został potraktowany z demonstracyjną wrogością ze strony federalnych organów wykonawczych i sądowych (w akcji przeciw niemu brało udział FBI, DEA, IRS oraz inne agendy departamentów Skarbu i Sprawiedliwości). W ich opinii była to sprokurowana pokazówka, mająca na przykładzie losowego kontestatora zademonstrować ich urzędniczą wszechwładzę oraz odstraszyć potencjalnych naśladowców w naruszaniu rządowego monopolu.

Nie jest to pierwsza inicjatywa, która na celu ma wywarcie nacisku w celu ułaskawienia Rossa Ulbrichta. Już w czasie kampanii prezydenckiej w 2016 r., aktywni byli jego zwolennicy. Perspektywa czasowa obecnej inicjatywy także nie wydaje się przypadkowa. W listopadzie w USA mają miejsce wybory prezydenckie, parlamentarne (do Izby Reprezentantów i 1/3 Senatu) a także, w wielu stanach, lokalne. Zapewnia to różnorakim propozycjom społecznym zwiększoną siłę oddziaływania.

Biorąc pod uwagę kilka głośnych aktów łaski podpisanych przez Donalda Trumpa, m.in. byłego demokraty i gubernatora Illinois Roda Blagojevicia, wydaje się rysować możliwość tego, że byłby także skłonny ułaskawić Rossa Ulbrichta. Jeśli zaś, w przeciwnym scenariuszu, Trump odciąłby się stanowczo od tego pomysłu, wówczas można mieć niemal pewność, że podchwycą go demokraci. W jednym i drugim przypadku, jak zdają się szacować twórcy petycji, może zaistnieć szansa na odzew.