Branża kryptowalut w Polsce od lat oskarża KNF o prowadzenie polityki, która zamiast regulować rynek, to wypycha z niego krajowe firmy. Teraz po raz pierwszy jedna z giełd postanowiła sprawdzić odpowiedzialność nadzoru przed sądem. Firma BitMarket24 żąda blisko 2,5 miliona złotych za wpis na listę ostrzeżeń, po którym straciła rachunek bankowy i zakończyła działalność. Co istotne, postępowanie karne stanowiące podstawę całej sprawy zostało później prawomocnie umorzone.
- BitMarket24 domaga się od Urzędu KNF dokładnie 2 481 660,85 zł odszkodowania.
- To pierwszy w Polsce proces dotyczący rekompensaty za wpisanie firmy na listę ostrzeżeń publicznych KNF.
- Po wpisie bank Credit Agricole wypowiedział giełdzie rachunek bankowy, a BitMarket24 zakończył działalność.
- Postępowanie karne przeciwko operatorowi giełdy zostało później umorzone, ale wpis nadal znajduje się na liście KNF.
Giełda kryptowalut pozywa KNF
Przez lata polskie firmy kryptowalutowe zarzucały Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), że ta zamiast tworzyć jasne zasady działania, to odcinała je od banków i systemu płatniczego.
Wiele podmiotów postanowiło przenieść swoją działalność za granicę, bowiem polski regulator do dziś jest zmorą kryptobiznesów, przez co niejeden z nich zwyczajnie upadał.
Teraz po raz pierwszy w historii jedna z tego typu firm postanowiła szukać sprawiedliwości w sądzie i uzyskać odszkodowanie za działania KNF-u.
Operator nieistniejącej już giełdy BitMarket24 pozwał Urząd Komisji Nadzoru Finansowego i domaga się zadośćuczynienia w kwocie 2 481 660,85 zł.
Pierwsza rozprawa rozpoczęła się 21 września, ale nie doszło podczas niej do przesłuchania świadków.
Sąd zdecydował, że zeznania zostaną złożone stacjonarnie. Kolejne terminy wyznaczono na 14 grudnia 2026 roku oraz 18 stycznia 2027 roku.
Dotychczas jeszcze nigdy w Polsce nie prowadzono procesu o odszkodowanie za umieszczenie przedsiębiorstwa na liście ostrzeżeń publicznych.
Wyrok w tej sprawie może mieć więc znaczenie nie tylko dla upadłej giełdy, lecz również dla innych firm, które uważają, że działania regulatora doprowadziły do utraty partnerów biznesowych i zamknięcia działalności.
Od rozmowy z KNF do zamknięcia giełdy minęło 39 dni
BitMarket24 był giełdą, która działała na polskim rynku od około 2014 roku przez ponad pięć lat. Na początku 2019 roku posiadała ponad 23 tysiące użytkowników.
Co się dokładnie stało, że jej działalność została brutalnie przerwana? 11 stycznia 2019 roku przedstawiciele giełdy spotkali się z UKNF w ramach programu Innovation Hub.
Pięć dni później Urząd zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu nieuprawnionego świadczenia usług płatniczych.
21 stycznia BitMarket24 oraz brytyjska spółka BM24 LTD zostały wpisane na listę ostrzeżeń publicznych KNF.
Tydzień później bank Credit Agricole wypowiedział operatorowi rachunek bankowy, powołując się na swój regulamin i obecność firmy na liście nadzoru.
Bez aktywnego konta giełda nie mogła przyjmować wpłat w złotówkach.
Wezwała więc klientów do wycofania środków i 19 lutego 2019 roku zakończyła działalność.
Z dobrych wiadomości, wszyscy użytkownicy odzyskali należące do nich aktywa, które znajdowały się na platformie.
Co ciekawe, od momentu spotkania z urzędem do utraty rachunku minęło zaledwie 17 dni.
Natomiast giełda przestała działać po 39 dniach.
Postępowanie umorzono, ale wpis pozostał
BitMarket24 przekonuje, że wpis na listę KNF uruchomił reakcję łańcuchową, która doprowadziła do likwidacji działalności.
Najważniejszy argument giełdy dotyczy jednak finału postępowania karnego.
W maju 2022 roku zostało ono umorzone przez prokuraturę, która uznała, że działalność spółki nie wyczerpywała znamion zarzucanego jej czynu.
W styczniu 2023 roku sąd utrzymał tę decyzję.
KNF jednak niezbyt się tym przejął, bowiem BitMarket24 i BM24 LTD nadal figurują na liście ostrzeżeń.
Widnieje przy nich jedynie informacja o prawomocnym umorzeniu postępowania.
Lista KNF nie jest formalnym rejestrem podmiotów uznanych za winne. Informuje jednak o firmach, w związku z którymi złożono zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
W praktyce obecność na niej może jednak oznaczać utratę kluczowych kontrahentów, jak chociażby dostępu do rachunków bankowych, operatorów płatności, ale przede wszystkim zaufania klientów, zanim sąd w ogóle oceni zasadność zarzutów.
Giełda twierdzi, że jej przypadek nie był odosobniony, lecz stanowił element nieformalnej polityki ograniczania działalności firm kryptowalutowych w Polsce.
Ma o tym świadczyć m.in. sposób, w jaki banki i operatorzy płatności zrywali współpracę z podmiotami z branży po działaniach KNF.
UKNF odrzuca jednak te zarzuty. Urząd twierdzi, że wpisanie spółki na listę było ustawowym obowiązkiem po zawiadomieniu prokuratury, a rachunek wypowiedział bank na podstawie własnej decyzji.
Podniesiono również zarzut dotyczący przedawnienia roszczenia oraz zakwestionowano wysokość wykazanej szkody.
BitMarket24 domaga się przesłuchania dziesięciu świadków, wśród których znaleźli się były przewodniczący KNF Marek Chrzanowski, pracownicy UKNF oraz Credit Agricole, a także operatorów płatności.
Spółka domaga się niemal 2,5 miliona złotych na podstawie prywatnej opinii finansowej.
Kwota ma obejmować utraconą wartość przedsiębiorstwa i zyski, które giełda mogłaby osiągnąć, gdyby nadal działała.
Gdzie znajduje się granica odpowiedzialności regulatora?
Ten spór wykracza daleko poza historię jednej giełdy kryptowalut.
Sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy organ państwowy powinien ponosić finansową odpowiedzialność za wpis na listę, który w praktyce eliminuje firmę z rynku, nawet jeżeli później nie dochodzi do potwierdzenia podejrzeń.
Krytyka KNF ze strony branży nie ustała również po wprowadzeniu europejskiego rozporządzenia MiCA.
Eksperci nadal ostrzegają, że polskie przepisy mogą przyznać nadzorowi uprawnienia wykraczające poza unijne wymagania.
BitMarket24 jest obecnie, jak przyznał jej pełnomocnik, „całkowicie martwym podmiotem”, utrzymywanym właściwie tylko na potrzeby rozliczeń fiskalnych i tego procesu.
Jeżeli jednak giełda odniesie w sądzie sukces, to ten wyrok może otworzyć drogę do podobnych roszczeń ze strony innych firm i zmusić KNF do ostrożniejszego korzystania z narzędzia, które potrafi zniszczyć biznes jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy przez sąd.
I na koniec ważne rozróżnienie: nie należy mylić BitMarket24 z inną giełdą o podobnej nazwie Bitmarket.pl, która zakończyła działalność w lipcu 2019 roku, pozostawiając klientów bez części środków. To dwa odrębne podmioty i dwie różne sprawy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->