Legendarny producent muzyczny i raper – Dr. Dre – zabrał głos w sprawie AI. Jego zdaniem nowa technologia to jedynie kolejne narzędzie i boją się jej ci, którzy “nie chcą uczyć się nowych rzeczy”. Problem w tym, że jego opinia kłóci się z tym, co już dzieje się na platformach streamingowych.
- Według Dr. Dre i Jimmy’ego Iovine’a sztuczna inteligencja jest jedynie narzędziem wspomagającym pracę twórczą.
- Dane z serwisów streamingowych pokazują jednak, że dostęp do generatywnej AI zalewa platformy treściami, utrudniając uczciwym twórcom zarabianie pieniędzy.
Dr. Dre twierdzi, że AI jest jedynie “narzędziem”
Były członek grupy N.W.A stwierdził w rozmowie z New York Times, że generatywna sztuczna inteligencja nie jest zagrożeniem dla rynku muzycznego, lecz “kolejnym narzędziem” w repertuarze twórcy, takim samym jak automat perkusyjny czy syntezator.
Celebryta sam przyznał się też do wykorzystania tej technologii w tworzeniu.
Siedzący obok niego Jimmy Iovine, były prezes wytwórni Interscope, poszedł dalej, mówiąc, że “nie widzi wad” w wykorzystaniu AI w przemyśle, i jako przykład wskazał Timbalanda, który już na wczesnym etapie podjął współpracę z Suno i wykorzystuje to narzędzie w pracy.
Dodatkowo, zdaniem Dre, ludzie, którzy obawiają się technologii, to ci, którzy “mają problem z tworzeniem”.
Porównanie do automatu perkusyjnego nie mogło być jednak bardziej chybione.
Biorąc pod uwagę aktualne możliwości popularnych narzędzi do tworzenia muzyki, jak wspomniane wcześniej Suno, generowanie utworów daje użytkownikowi mocno ograniczoną kontrolę nad outputem i z zasady ma wyeliminować wszelkie “problemy z tworzeniem”.
Takie oprogramowanie daje dowolnej osobie z dostępem do internetu możliwość poproszenia bota o stworzenie przynajmniej solidnie brzmiących utworów, niemal w nieograniczonej ilości.
Wyeliminowana zostaje bariera wejścia w postaci realnej wiedzy i doświadczenia, co jednocześnie winduje liczbę “twórców”, zalewając rynek treściami, których nikt nie ma czasu konsumować.
Jednocześnie głęboka integracja narzędzi genAI w programach do tworzenia muzyki w przyszłości może nie wystarczyć, ponieważ różnica między utworem wygenerowanym od zera przez Suno a tym stworzonym przez człowieka przy wsparciu AI może nie być wystarczająca, by ktoś zechciał zapłacić za ten drugi.
Początki takiego scenariusza już możemy obserwować na platformach streamingowych.
W czerwcu 2026 roku Deezer szacował, że codziennie jego platformę zalewa 90 000 utworów generowanych przez AI (ponad 50% dziennych publikacji).
Spotify, który był rynkiem przesyconym i przed rewolucją technologiczną, widząc świeży zalew treści, był zmuszony wprowadzić filtry flagujące “muzyczny spam”.
Firma stwierdziła otwarcie, że łatwość generowania nowych utworów może rozwadniać rynek, utrudniając zarobienie pieniędzy ludziom, którzy “grają według zasad”.
Podczas gdy coraz więcej producentów konkuruje o ograniczoną, ludzką uwagę (która rośnie, jednak znacznie wolniej niż podaż), potencjalne wynagrodzenie dla każdego z nich drastycznie się kurczy.
Aż do momentu, w którym samodzielna produkcja treści może stać się nieopłacalna.
W takiej sytuacji przewaga może przesuwać się z produkcji na dystrybucję i istniejącą markę.
To dokładnie ta przewaga, którą od lat dysponuje Dr. Dre, a o którą młodzi twórcy dopiero zabiegają.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->