fbpx

Brytyjka aresztowana za wyłudzenia i lokowanie profitów w kryptowalutach

Marek Lesiuk
brytyjska policja Cyberprzestępczość

Angielska policja aresztowała mieszkankę tego kraju, zarzucając owej „nieuczciwe pozyskanie” środków kryptowalutowych wartych ok. 115 tys. funtów.

12 sierpnia bieżącego roku, londyńska Policja Metropolitarna wespół ze Strażą Policyjną Hrabstwa Suffolk (dosł. Suffolk Constabulary) dokonały zatrzymania podejrzanej w jej domu w Ipswich. 35-letniej kobiecie, matce kilkorga dzieci, najwyraźniej dokuczyć musiały trudy codziennych obowiązków, dziarsko ruszyła bowiem na podbój świata kreatywnej księgowości i takichże finansów.

Rzeczona dopuścić się miała scamu, którego ofiarą padł… brytyjski rząd. Nienachalnie uczciwa poddana Korony miała otóż wykorzystać program „Pożyczek na Odbicie” (dosł. Bounce Back Loans), przeznaczonych jako rządowa pomoc finansowa dla małych i średnich firm pogrążonych w kłopotach finansowych, wywołanych epidemicznym lock-downem i wynikającym zeń kryzysem gospodarczym.

Daj pan kredyt

Jak ustalili londyńscy detektywi z jednostki ds. „proaktywnej” walki z praniem brudnych pieniędzy, zainteresowana utworzyła sieć bankowych kont-słupów. Te z kolei wykorzystała, składając serię fałszywych wniosków o wspomniane pożyczki. Oczywiście, wniosków fałszywych w rozumieniu danych firm, w imieniu których rzekomo były złożone – chęć otrzymania pieniędzy bowiem w żadnym razie nie była fałszywa.

Nietrudno będzie się domyśleć, iż koordynujący program urzędnicy bądź też pracownicy banków nie podchodzili do kwestii sprawdzenia przedstawionych danych z jakimś szczególnym fanatyzmem, bez oporów bowiem udzielili „firmom” przedsiębiorczej Brytyjki wnioskowanych kredytów. Środki z tychże pożyczek dama, o której mowa, wykorzystywała do nabycia środków cybernetycznych i transferowała na swój portfel kryptowalutowy.

Stać, policja!

Wedle opublikowanego komunikatu, kobieta została aresztowana pod zarzutami oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy. Dodatkowo, stwierdziwszy w toku rajdu na dom rzeczonej, iż jej potomstwo pozostawione były bez opieki (samą zainteresowaną zlokalizowano „w pobliżu miejsca zamieszkania”), służby dołożyły jeszcze inkryminację z artykułu o zaniedbaniu dzieci.

Jak to często ma miejsce w praktyce działania brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, oskarżoną przewieziono na posterunek policyjny, po czym, po przesłuchaniu… od razu zwolniono do czasu zakończenia postępowania w sprawie. Dzień później, 13 sierpnia, dokonano natomiast „aresztowania” środków kryptowalutowych przez nią posiadanych, opiewających na 115 tys. funtów.

Miś na miarę naszych możliwości

Interesująco zabrzmiał komentarz reprezentanta policji, detektywa sierżanta Iana Barretta z jednostki do walki z praniem brudnych pieniędzy. Stwierdził on, iż „[nieuczciwe] wyzyskiwanie Rządowego wsparcia (…) w tych trudnych czasach jest odrażające” – co rodzi dość naturalną wątpliwość, dlaczego jedynie rządowego, oraz czy w opinii londyńskiej Policji oszustwo, którego celem jest osoba prywatna, jest mniej godne potępienia niż to skierowane przeciw instytucji rządowej?

Zadeklarował on także, że Policja Metropolitarna pozostaje zdeterminowana, aby wespół z partnerami instytucjonalnymi poradzić sobie z cyt. „zorganizowaną przestępczością finansową” oraz wymierzyć tym „groźnym przestępcom” sprawiedliwość. Nie można tu nie zadać pytania, czy chytra matka kilkorga dzieci z Ipswich to aby na pewno „groźny” przedstawiciel „zorganizowanej przestępczości”, jak był uprzejmy określić tę personę detektyw sierżant?