fbpx

Blockchain będzie obsługiwać chiński system kontroli społecznej

Marek Lesiuk
Zagrożenia

Chińska firma opracowała blockchainowe narzędzie software’owe, które ma być wykorzystane w usprawnieniu orwellowskiego systemu „kredytu społecznego” w tym kraju. Jego wykorzystanie ma pozwolić partii komunistycznej jeszcze mocniej zacisnąć chwyt na gardłach obywateli we wszystkich dziedzinach – prawnej, finansowej, elektronicznej czy najzupełniej fizycznej.

Hangzhou’s Hyperchain Technology zaprezentowała oprogramowanie Remin Chain. Jest to oparte na blockchainie narzędzie służące kompilacji i zarządzaniu wieloma odmiennymi bazami danych o wzajemnie nie-interoperacyjnej architekturze. Zostanie ono wprowadzone do użytku celem udoskonalenia programu „kredytu społecznego”, wdrażanego przez komunistyczne władze celem zacieśnienia totalitarnej kontroli.

Co ciekawe, organem, na wyposażenie którego oddane zostanie rzeczone oprogramowanie i który analizować i wykorzystywać będzie informacje płynące z baz danych prowadzonych przez poszczególne jednostki administracyjne Chin, będzie Centrum Monitoringu Internetowej Opinii Publicznej, pod którą to eufemistyczną nazwą kryje się jednostka cenzorska. Mieści się ona w strukturze organizacyjnej… People’s Daily, największej gazety w Chinach, będącej oficjalnym pasem transmisyjnym państwowej propagandy.

Jest to z pewnością niecodzienne – rzadko kiedy rolę oficjalnej cenzury pełni państwowy koncern medialny, z drugiej jednak strony, zagadnienie kontroli społecznej w krajach totalitarnych bywa funkcją rozproszoną pomiędzy wiele instytucji państwowych i quasi-państwowych (aby żadna z nich jej nie zmonopolizowała i nie wzrosła nadmiernie w siłę, zagrażając kierownictwu).

„Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”

Władze komunistycznych Chin nie ustają w staraniach, aby stworzyć najściślejszą, najbardziej duszącą sprzeciw i wszechobecną dystopię totalitarną w dziejach Chin (i nie tylko). Od samego początku panowania partii komunistycznej w tym kraju, jej podstawowym założeniem programowym było możliwie najpełniejsze przeobrażenie każdego mieszkańca Państwa Środka z obdarzonej indywidualnością jednostki i członka społeczności w zatomizowany, niewolniczo podporządkowany elicie partyjnych aparatczyków trybik w działającym na ich potrzeby systemie polityczno-ekonomicznym.

I pod kątem tego właśnie celu chińscy komuniści rozpętali terror na niewyobrażalną skalę, zapewniając Mao Zedongowi tytuł najbardziej morderczego dyktatora wszechczasów. Były także, oczywiście, okresy odwilży, szczególnie te związane z wolnorynkowymi reformami Deng Xiaopinga, które walnie przyczyniły się do wykucia obecnej potęgi ekonomicznej Chin. Obecna jednak ekipa rządząca wraca do idei „przykręcenia śruby”

Przy tym, pomimo dekad niepodzielnej władzy, dziesiątków milionów ofiar śmiertelnych i niewyobrażalnych nakładów na utrzymanie rozumianego po maoistowsku „bezpieczeństwa państwowego”, partyjna elita pod przewodnictwem aktualnego genseka, Xi Jinpinga, wydaje się wciąż nieusatysfakcjonowana, zaś poddanym („obywatelom”) ChRL wciąż zdarza się mieć odmienne pomysły na życie niż służenie władzy, nie wspominając o własnym zdaniu w kwestiach politycznych.

Najwyraźniej nie będąc w pełni zadowoloną ze skuteczności XX-wiecznych metod sprawowania rządów totalitarnych – jak wszechobecna propaganda, inwigilacja i donosicielstwo, czy utrzymywanie ludzi w strachu przed stalinowską w duchu bezpieką i działającą do dziś na przemysłową skalę siecią obozów pracy, partia postanowiła wobec tego uzupełnić rzeczony arsenał środkami na miarę obecnego, XXI-go stulecia.

Aport, obywatelu! Grzeczny obywatel…

Temu służyć miał pomysł wprowadzenia systemu „kredytu społecznego”. Jest to rejestr wszystkich poczynań, wypowiedzi czy wyborów dokonanych przez każdego indywidualnego obywatela. Brane są tu pod uwagę tak czyny kryminalne (wliczając w to zupełne drobnostki, w stylu nieprawidłowego parkowania), jak i sytuacja zawodowa i rodzinna, historia finansowa czy też aktywność publiczna i internetowa (ze szczególnym uwzględnieniem wypowiedzi o charakterze politycznym).

Zachowania te są oceniane pod kątem zgodności z prawem i normami społecznymi, stopnia konformizmu zainteresowanego, a także oczywiście jego posłuszeństwa, serwilizmu i poparcia w stosunku do partii. Teoretycznie jest to wykonywane automatyczne (co samo w sobie jest wystarczająco złowrogie), ale co gorsza, państwowa machina biurokratyczna zachowała nieograniczoną możliwością ręcznej ingerencji w system wedle swojego uznania.

Oceny te pociągają ze sobą cały zestaw konsekwencji. Wysoka ocena pod względem „kredytu społecznego” przekłada się na ekonomiczną wiarygodność, kredytową, ułatwia dostęp do edukacji, służby zdrowia, pomaga w załatwieniu urzędowych spraw i zezwoleń czy w niezakłóconym prowadzeniu biznesu. Z kolei niski wskaźnik „kredyt społeczny” wywołać może rozbudowany łańcuch szykan: od niemożności zapisania się na studia, poprzez brak dostępu do paszportu czy usług bankowych, po wzmożoną inwigilację czy finalnie represje policyjne.

Nigdy nie jest tak parszywie, żeby nie mogło być gorzej

Program ten został pilotażowo wdrożony w kilku prowincjach (chińskie prowincje rozmiarami, zaludnieniem czy odrębnością kulturową bardziej przypominają przy tym europejskie narody czy stany w USA niż jednostki administracyjne unitarnego kraju). Swoimi założeniami wydaje się wprost zmałpowany z rzeczywistości, przed którą przestrzegali George Orwell czy Aldous Huxley – ale chińskie instytucje przecież nie od dziś słyną z bezczelnego podrabiania cudzych rozwiązań i przedstawiania ich jako własne.

Istotną luką w jego działaniu (czy też szansą, z punktu widzenia zwykłych mieszkańców Chin) był dotąd właśnie jego prowincjonalny charakter, pozwalający co bardziej niezależnie myślącym Chińczykom unikać prześladowań i urzędowych złośliwości w innych częściach kraju. Platformy zarządzające danymi systemu były bowiem budowane właśnie na poziomie prowincji czy miast, bez założonej z góry interoperacyjności z podobną infrastrukturą w pozostałej części kraju.

I temu zaradzić właśnie ma nowe narzędzie, stanowiąc w zamierzeniu kolejny element w budowie cyfrowego więzienia na skalę całego kraju (obok np. „Wielkiego Firewalla”, odcinającego treści niezgodne z propagandową ortodoksją ze światowego ogólnego internetu od chińskiej sieci wewnętrznej). Pozostaje pamiętać, że samą represyjnością – także tą uzbrojoną w blockchain – nie sposób podtrzymać nawet najbardziej autorytarnej władzy w nieskończoność