Bliski Wschód płonie, a ropa tanieje. Co się dzieje na rynku?

ropa tanieje

Sytuacja na Bliskim Wschodzie w dalszym ciągu jest mocno napięta. Przez Cieśninę Ormuz nadal przepływa znacznie mniej ropy niż przed wojną, a kolejne ataki napędzają ryzyko dla światowej infrastruktury energetycznej. Mimo to ceny ropy w czwartek wyraźnie spadają. Brent traci ponad 1%, a WTI po pięciu wzrostowych dniach również zmieniło swój kierunek na wykresie. Czy jednak nie powinno być odwrotnie?


  • Brent spada w okolice 104 dolarów za baryłkę, a WTI do około 94 dolarów, mimo kolejnych napięć wokół Iranu, Huti i Arabii Saudyjskiej.
  • Rynek zaczyna redukować część premii za ryzyko. Inwestorzy liczą na wznowienie wydobycia surowca i powrót eksportu z Zatoki Perskiej.
  • Dodatkowo słabną prognozy dotyczące popytu.

Ropa tanieje, choć powinna drożeć

Na pierwszy rzut oka obecna sytuacja na rynku ropy wydaje się dość nielogiczna.

Wieczorem 13 października siedziba największego na świecie producenta z tego sektora – Saudi Aramco – znajdująca się w Dhahranie została trafiona pociskiem podczas ataku przeprowadzonego przez Huti.

Saudyjskie ministerstwo energii informowało o ograniczonym pożarze w budynku administracyjnym.

Transport surowca przez kluczowy szlak morski, jakim jest Cieśnina Ormuz, w dalszym ciągu pozostaje mocno ograniczony.

USA zapowiadają również, że w zależności od decyzji Trumpa, Waszyngton jest gotowy przeprowadzić kolejne, ponoć naprawdę silne, uderzenie w Iran.

Nietrudno zauważyć, że taki pakiet złych informacji powinien teoretycznie windować ceny ropy, ponieważ inwestorzy wciąż obawiają się kolejnych problemów z dostawami.

Paradoksalnie sytuacja na wykresach wygląda całkowicie odwrotnie.

Po pięciu dniach wzrostów WTI spada w okolice 94 dolarów za baryłkę, natomiast Brent cofa się do około 104 dolarów.

Rynek najwyraźniej dojrzał do wniosków, że same doniesienia o atakach już nie wystarczą, aby utrzymać ceny na coraz wyższych poziomach.

W tym wypadku kluczowa jest jedna rzecz.

Na obecną chwilę nie ma potwierdzenia, że ostatnie ataki doprowadziły do poważnego i trwałego ograniczenia produkcji lub eksportu ropy.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Inwestorzy coraz częściej patrzą nie na sam fakt ataku, lecz na to, czy faktycznie z rynku znika określona liczba baryłek.

Jeśli produkcja i eksport działają dalej, premia geopolityczna zaczyna coraz bardziej spadać.

Rynki coraz bardziej patrzą już na konkretne liczby dotyczące podaży surowca, a nie to, kto, gdzie uderzył i jakie z tego zniszczenia wyniknęły.

Eksport z Zatoki Perskiej się odbudowuje

Pozostając w kwestii podaży, to widać pod tym kątem pewną poprawę.

Według najnowszych danych eksport ropy z producentów Zatoki Perskiej wzrósł we wrześniu o około 4,4 miliona baryłek dziennie, osiągając około 13,9 miliona baryłek dziennie.

To już ponad 75% poziomu sprzed wojny.

Przepływy przez Cieśninę Ormuz również częściowo się odbudowały, chociaż do osiągnięcia stanu sprzed wybuchu wojny jeszcze daleko.

W tym przypadku pomocne są alternatywne trasy, organizowanie eskorty statków oraz transfery typu ship-to-ship.

W praktyce oznacza to, że fizyczny dostęp do ropy poprawia się szybciej, niż część rynku zakładała.

Do tego dochodzi jeszcze słabszy popyt.

IEA ocenia, że globalna konsumpcja ropy w 2026 roku może być niższa o około 2,6 miliona baryłek dziennie niż rok wcześniej.

Powodem są wysokie ceny paliw, słabsza aktywność gospodarcza oraz ograniczenie zużycia diesla.

To kolejny argument przeciwko dalszemu gwałtownemu wzrostowi cen.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->