fbpx

Binance przegrała bitwę o domenę… z kwiaciarnią

Marek Lesiuk
Binancé florist Binance

Binance, największa obecnie giełda kryptowalut świata, przegrała proces arbitrażowy o nazwę domeny w Australii z firmą oficjalnie prowadzącą internetową kwiaciarnię. Sprawa jednak, jak się okazuje, ma drugie dno.

Kwiaciarnia o nazwie Binancé zachowa prawa do domeny Binance.com.au, orzekł organ arbitrażowy Światowej Organizacji Praw Intelektualnych (WIPO), agencji ONZ-u.

Ważne to je, co je moje!

Reprezentująca giełdę kancelaria Ashurst Australia argumentowała, że kwiaciarnia zarejestrowała domenę 27 października 2019 r., niemal rok po wejściu Binance’a na rynek australijski, co miało miejsce 21 listopada 2018 r.

Arbitrzy uznali jednak, że to niewystarczający powód, by odmówić podmiotowi prowadzącemu kwiaciarnię rejestracji aktualnie wolnej domeny. Nawet jeśli, co sami przyznali, tło sprawy przedstawia się co najmniej interesująco.

Kwiaciarnię prowadzić ma bowiem niejaki pan Nawodycz – prowadzący obecnie firmę marketingową Tell Media Ltd., zaś przedstawiający się jako „badacz” zaangażowany w projekty „w obszarze krypto oraz blockchainu”.

Kto stworzył kwiaty?” I przy okazji, co chce w ten sposób osiągnąć?

Czy kwiaciarnia Binancé faktycznie planuje ekspansję na rynku florystycznym, czy też stanowi jedynie prawną wydmuszkę, stworzoną do celów jurystycznych – oficjalnie nie wiadomo. Binance twierdzi oczywiście, że prawdą jest to drugie.

Zarzuty implikujące tę drugą ewentualność opierają się na czynnikach praktycznych: strona pod spornym adresem ma nie obsługiwać faktycznej sprzedaży, zaś obecne tam zdjęcia kompozycji kwiatowych – być zaczerpniętymi z innych, powszechnie dostępnych źródeł.

Sam właściciel naturalnie odpiera powyższe inkryminacje, twierdząc, że nazwa „Binancé” po francusku oznacza „zrównoważony” (co potwierdzają najpopularniejsze internetowe narzędzia do tłumaczenia”) i w żadnym razie nie ma ono nic wspólnego z nazwą giełdy.

O ile wiarygodność tego twierdzenia nie mogłaby nie zostać uznana za delikatnie dyskusyjną, o tyle pan Nawodycz, jak wynika z orzeczenia, faktycznie nie zrobił nic nielegalnego – stąd zachował nazwę domeny, zupełnie przypadkowo kojarzącą się z giełdą.