ABW uderza w Orlen. Zatrzymano pięciu menedżerów. Reakcja rynku zaskakuje

Orlen

ABW zatrzymała dziś pięciu byłych oraz obecnych menedżerów Orlenu w sprawie śledztwa dotyczącego zaniżania cen paliw przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Sprawa ma w dużym stopniu podłoże polityczne, przez co możliwe, że inwestorzy zachowują na razie spokój. Po pojawieniu się informacji o zatrzymaniach akcje paliwowego giganta nie zaliczyły gwałtownej przeceny.


  • Pięciu byłych i obecnych menedżerów Orlenu usłyszało zarzuty związane z nieuczciwym zaniżaniem hurtowych i detalicznych cen paliw w 2023 roku. Obecny Orlen szacuje straty związane z ówczesną polityką cenową na 3,5 miliarda zł.
  • Rynek zareagował na te doniesienia spokojnie. We wtorek akcje Orlenu utrzymywały się w okolicach 150 zł, czyli lekko powyżej poniedziałkowego zamknięcia na poziomie 149,58 zł. Nie było więc mowy o panicznej wyprzedaży.

ABW zatrzymała pięciu menedżerów Orlenu

Do zatrzymań doszło w poniedziałek, 5 października.

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego działali na polecenie łódzkiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, który zajmuje się przestępczością zorganizowaną i korupcją.

Wśród pięciu zatrzymanych znalazł się były członek zarządu koncernu z lat 2018-2024.

Media podają, że ma chodzić o Michała R., byłego wiceprezesa spółki oraz trzech wciąż zatrudnionych menedżerów oraz byłego dyrektora. Wszystkim zatrzymanym przedstawiono zarzuty.

Śledztwo dotyczy decyzji podejmowanych przy ustalaniu hurtowych i detalicznych cen paliw od sierpnia do jesieni 2023 roku.

Prokuratura bada, czy osoby zarządzające spółką mogły doprowadzić do powstania szkody majątkowej w wielkich rozmiarach poprzez zaniżanie cen względem poziomów rynkowych.

Sprawa zahacza o wiele wątków na różnych płaszczyznach, w tym politycznej.

Do tej pory przesłuchano blisko 120 osób związanych m.in. z Orlenem, PERN-em i Ministerstwem Klimatu.

Śledczy zabezpieczyli również dokumentację, urządzenia elektroniczne oraz zawartość kilkunastu skrzynek mailowych.

Obecne władze Orlenu szacują, że przedwyborcza polityka cenowa z 2023 roku kosztowała spółkę około 3,5 miliarda zł.

Koncern wskazuje m.in. na sprzedaż paliw poniżej poziomów rynkowych oraz nieautoryzowane wykorzystanie zapasów.

Były prezes spółki Daniel Obajtek przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.

Twierdzi, że zatrzymani menedżerowie są dziś rozliczani za działania, dzięki którym Polacy mogli w 2023 roku tankować paliwo za mniej niż 6 zł za litr.

Co istotne, nie został on zatrzymany przez ABW.

Sprawa może więc wpisywać się w trwający konflikt obecnego rządu z Pałacem Prezydenckim i opozycją dotyczący cen pali.

Co na to giełda? Na razie… niewiele.

Poniedziałkową sesję akcje Orlenu zakończyły na poziomie 149,58 zł, rosnąc tego dnia o 3,64%. We wtorek kurs utrzymywał się w rejonie 150 zł, a w ciągu dnia poruszał się między około 147,30 a 150,84 zł.

Brak gwałtownej reakcji ceny na GPW może wynikać z tego, że inwestorzy uznali zatrzymania przede wszystkim jako problem polityczny i reputacyjny, który ma związek z decyzjami sprzed trzech lat, a nie bezpośrednie zagrożenie dla obecnej działalności koncernu.

To oczywiście może się zmienić, jeśli śledztwo obejmie kolejne osoby albo pojawią się nowe roszczenia finansowe wobec spółki.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->