Dalsze zaognianie sytuacji na Bliskim Wschodzie przez Izrael może Polskę słono kosztować

Wojna w Ukrainie

USA wstrzymały transport części pocisków do systemów obrony powietrznej Ukrainy. Za decyzją stał m.in. wiceszef Pentagonu Elbridge Colby. Broń ma trafić do arsenału Izraela. 


  • USA nie chcą wysłać na Ukrainę swoich systemów obrony powietrznej.
  • To efekt napięć na Bliskim Wschodzie.

Izrael przejmie broń dla Ukrainy

Zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly przekazała, że USA nie wyślą na Ukrainę niektórych rodzajów pocisków. Powód? Zapasy się im kończą, a do tego muszą wspierać Izrael.

Chodzi o rakiety PAC-3 do systemów Patriot, pociski artyleryjskie kalibru 155 mm, pociski GMRLS do systemów artylerii rakietowej HIMARS oraz rakiety AIM-7 z systemu obrony powietrznej NASAMS oraz używane w myśliwcach F-16.

Wszystko to rakiety, które zostały obiecane Kijowowi jeszcze przez prezydenta Joe Bidena. Przeciwny wysłaniu ich Ukrainie był ponoć m.in. wiceszef Pentagonu Elbridge Colby, który od dawna jest znany z bycia zwolennikiem tzw. realpolitik, co w tym konkretnym wydaniu oznacza po prostu powolne wycofywanie się USA z Ukrainy.

W co gra Biały Dom?

Już za kadencji Baracka Obamy USA ogłosiły, że nie są w stanie prowadzić dwóch dużych wojen jednocześnie, czyli sytuacja z czasów II wojny światowej, gdy walczyły z III Rzeszą, Japonią i wspierały aliantów sprzętowo jest nie do powtórzenia.

Stąd też należy pochwalić Donalda Trumpa za to, że już w czasie swojej pierwszej kadencji naciskał na kraje NATO, by zdecydowały się na zwiększenie wydatków na zbrojenia. To samo robi teraz.

I niestety, choć brzmi to strasznie, ma rację: USA są dziś zbyt słabe, by sprostać i Chinom, i Rosji, i jeszcze innym swoim rywalom na globie. A rozbrojona Europa, jeżeli chce zachować obecny ład, musi Amerykanom pomóc – choćby broniąc się sama przez potencjalnym atakiem Rosji.

Dla Polski problemem pozostaje postawa Izraela – jeżeli ten będzie nadal zaogniał sytuację na Bliskim Wschodzie, wymusi na USA zaangażowanie militarne i sprzętowe właśnie tam. To dla Waszyngtonu zbyt cenne terytorium, by pozostawić Tel Awiw samego.

Tyle że będzie to oznaczało mniej dostaw sprzętu i dla Kijowa, i – w razie ataku Moskwy – dla Warszawy i całej wschodniej flanki NATO.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->