Premier Indii, czyli kraju będącego drugim co do wielkości nabywcą złota na świecie, zaapelował do obywateli, aby ograniczyli zakupy kruszcu. To dość ciekawy zbieg okoliczności, ponieważ dokładnie tego samego dnia złoto mocno tanieje, choć przyczyn przeceny należy szukać przede wszystkim na rynku obligacji i w polityce Fedu.
- Premier Indii – Narendra Modi – zasugerował obywatelom tego kraju, aby nie kupowali złota, jeśli nie jest im naprawdę potrzebne.
- Zaapelował również o ograniczenie zagranicznych wyjazdów i organizowania ślubów poza Indiami.
- Tymczasem złoto traci dziś ponad 1%, a srebro ponad 2%. Spadki następują po bardzo mocnym sierpniu i są związane przede wszystkim ze wzrostem rentowności amerykańskich obligacji.
Modi do Hindusów: złota lepiej teraz nie kupować
Narendra Modi zwrócił się we wtorek do obywateli Indii z dość nietypowym apelem.
Jeżeli zakup złota nie jest konieczny, Hindusi powinni się z nim wstrzymać.
Premier zasugerował również, aby zamiast zagranicznych wakacji wybierali wypoczynek w kraju, a wystawne śluby organizowali w Indiach, a nie za granicą.
Nie chodzi jednak o ostrzeżenie przed krachem na rynku złota.
Problem Modiego jest znacznie bardziej przyziemny: Hindusi kupują go po prostu bardzo dużo.
Indie są drugim co do wielkości nabywcą złota na świecie i większość krajowego popytu pokrywają importem.
Każda sprowadzona z zagranicy tona oznacza więc konieczność wydania kolejnych dolarów.
Weźmy pod uwagę, że skala zakupów ostatnio mocno wzrosła.
W pierwszych czterech miesiącach roku fiskalnego, który w Indiach rozpoczyna się w kwietniu, import złota wzrósł o ponad 32% rok do roku.
Jednocześnie w lipcu deficyt handlowy kraju zbliżył się do 32 miliardów dolarów.
Do tego dochodzi jeszcze droga ropa.
Indie importują ponad 88% zużywanego surowca, więc wzrost jego ceny powyżej 90 dolarów dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie gospodarki na dolary.
Modi nie zasugerował więc wprost Hindusom, że złoto jest kiepską inwestycją.
Jego przekaz sprowadzał się przede wszystkim do tego, aby przestali wysyłać za granicę miliardy dolarów, które Indie mogą dziś wykorzystać gdzie indziej.
Złoto akurat zaczęło mocno spadać
Faktem jest, że moment wybrany przez indyjskiego premiera jest przy tym wyjątkowo ciekawy.
We wtorek cena złota na rynku spot spadała o ponad 1% do około 4386 dolarów za uncję, natomiast amerykańskie kontrakty terminowe schodziły w okolice 4435 dolarów.
Srebro traciło ponad 2%.
Oczywiście nie ma co od razu stwierdzać, że korekta na rynku metali jest następstwem słów indyjskiego premiera.
Głównym problemem tego sektora są obecnie rosnące rentowności obligacji USA i perspektywa kolejnej podwyżki stóp procentowych.
Po jastrzębich słowach szefa Fed Kevina Warsha z piątku rynek wycenia już około 66% prawdopodobieństwa podwyżki we wrześniu.
Ponadto wyższe rentowności zmniejszają atrakcyjność złota, które samo nie wypłaca odsetek.
Co ciekawe, po wypowiedzi Modiego mocno spadły również akcje indyjskich spółek jubilerskich.
Akcje Kalyan Jewellers spadły we wtorek o około 4,7%, a pod presją znalazły się również inne firmy z branży.
Ciekawy paradoks
Weźmy również pod uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy tego typu apel Modiego zbiega się z przeceną złota.
W maju premier Indii poprosił obywateli, aby przez rok powstrzymali się od kupowania kruszcu.
Tego samego dnia jego cena początkowo spadła o ponad 1%, a akcje największych indyjskich sieci jubilerskich zanurkowały nawet o 6–9%.
Co więcej, przez następne 50 dni cena złota spadła o niemal 16%.
Teraz premier Indii ponawia swój apel i, jak na zawołanie, kruszec znów mocno tanieje.
Oczywiście nie oznacza to, że premier Indii steruje globalnym kursem złota.
Poprzednie spadki miały znacznie szersze podłoże, podobnie jak dzisiejsza korekta. Zbieżność jest jednak na tyle efektowna, że trudno ją zignorować.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->