Donald Tusk ostrzega, że Rosja może w ciągu najbliższych miesięcy zaatakować kraje NATO. O co chodzi i czy polski premier nie manipuluje ważnymi faktami?
- Donald Tusk mówi o zagrożeniu geopolitycznym: ostrzega, że NATO powinno być przygotowane na różne scenariusze.
- Rosja może testować NATO bez rozpoczynania pełnoskalowego konfliktu.
- Bardziej prawdopodobne od inwazji na Polskę są działania poniżej progu wojny: cyberataki, naruszenia przestrzeni powietrznej, prowokacje z użyciem dronów czy rakiet oraz operacje hybrydowe.
- USA nie są obecnie gotowe do tego, by ratować sojuszników.
Rosja zaatakuje Polskę?
W ostatnim czasie media żyły informacją o tym, że szef CIA John Ratcliffe poleciał nagle do Moskwy.
Na miejscu miał negocjować ważne kwestie geopolityczne.
Jakie? Media podają różne warianty.
Niektóre źródła twierdzą, że chodziło o próbę nacisku na Rosję, by ta odcięła się od Iranu i włączyła do programu sankcji dot. tego kraju, inne sugerują, że mogło chodzić o sprawę rzekomych planów ataku Moskwy na kraje bałtyckie.
Premier Donald Tusk skomentował te doniesienia:
Mark Rutte, Sekretarz Generalny NATO, przekazał mi właśnie swoją ocenę sytuacji w regionie i na froncie ukraińsko-rosyjskim. Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje. Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. To zadanie dla całej Europy. Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze. Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO.
Kluczowe jest to ostatnie zdanie. Czy więc Rosja może zaatakować nasz kraj?
Problemem są słabe USA?
I tym razem trudno się z premierem nie zgodzić.
W ostatnim czasie cały świat słyszał o tym, jak to USA rzekomo wyczerpały swoje zapasy rakiet, co zmniejsza ich możliwości obronne.
Nie mogą już zapewnić pełnej ochrony swoim sojusznikom, także tym z Europy. I Rosja może chcieć to wykorzystać.
Czy więc grozi nam wojna? Taka pełnoskalowa, jaką widzimy na Ukrainie, nie.
Moskwa może jednak dokonać cyberataku albo prowokacji polegającej na wpuszczeniu na terytorium krajów bałtyckich czy nawet Polski znacznej liczby dronów.
Może nawet wystrzelić w nasz kraj rakietę, która zawróci w ostatniej chwili lub nawet nieco przekroczy granicę. Będzie chodziło o zmniejszanie poczucia naszego bezpieczeństwa i testowanie siły NATO.
Jeżeli to ostatnie będzie reagowało tylko słownymi komunikatami, bojąc się eskalacji, Władimir Putin i jego ludzie mogą pozwalać sobie na coraz więcej.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->