Wołodymyr Zełenski i jego otoczenie opracowali plan, który ma poprawić wizerunek Ukrainy w Polsce. O wszystkim dowiedział się „Dziennik Gazeta Prawna”. We wszystko zaangażowana ma być agencja PR.
- Ukraina chce poprawić swój wizerunek w Polsce: otoczenie Wołodymyra Zełenskiego miało przygotować plan działań, w który zaangażowana zostanie agencja PR.
- Zełenski miał zapowiedzieć otwarcie ukraińskich archiwów dotyczących wydarzeń na Wołyniu oraz wydanie większej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne polskich ofiar.
- Problemem pozostaje wątek UPA: decyzja o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy związanej z Ukraińską Powstańczą Armią wywołała w Polsce duże kontrowersje.
Zełenski chce być znowu lubiany
Jak się okazuje, Ukraina chce poprawić swoje notowania nad Wisłą. Jak podają media, już w połowie lipca prezydent Wołodymyr Zełenski miał przeprowadzić tajną naradę. Jej efekty?
Uzgodniliśmy podjęcie kilku kluczowych działań. Po pierwsze: zostaną podjęte decyzje w obszarze dyplomacji. Po drugie: zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu
– przekazał anonimowy polityk z Ukrainy.
Sam Zełenski miał rzekomo powiedzieć, że „zostaną podjęte decyzje w sprawie wydania dodatkowej, znaczącej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne”.
Priorytety są oczywiste: wszyscy w Europie potrzebują dobrosąsiedzkich, równoprawnych i wzajemnie korzystnych relacji, budowanych na wzajemnym szacunku. Polska wyraźnie wsparła Ukrainę po rozpoczęciu pełnowymiarowej rosyjskiej inwazji i jesteśmy jej za to wdzięczni
– wskazywał Zełenski.
Nie chodzi oczywiście o nagły wybuch ciepłych emocji wobec Polski. Ukraina po prostu chce poprawić swoje notowania nad Wisłą, by mieć wpływ na polską politykę. Temu służyć ma ponoć specjalna kampania medialna, którą poprowadzi agencja PR. Jej zadaniem będzie podkreślenie w polskiej przestrzeni medialnej tego, jakim zagrożeniem jest Rosja i przypominanie o potrzebie istnienia polsko-ukraińskiego sojuszu.
Co z UPA?
Największym problemem pozostaje to, że Zełenski – na potrzeby polityki wewnętrznej – postanowił upamiętnić UPA: nadał nazwę tej organizacji jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Jak nie trudno było przewidzieć, wywołało to wściekłość w Polsce.
Przypomnijmy, że w lipcu 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) przeprowadziły ataki na Polaków, którzy mieszkali na Wołyniu. Wszystko to doprowadziło do ludobójstwa. Od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło łącznie ponad 100 tys. Polaków. Sprawcami byli członkowie UPA, za którymi stał Stepan Bandera, obecnie jeden z bohaterów narodowych Ukrainy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->