Półtora roku po największym włamaniu w historii rynku kryptowalut Bybit przechodzi do ofensywy. Giełda oficjalnie pozwała Koreę Północną, jej wojskowy wywiad oraz Lazarus Group za kradzież około 1,5 miliarda dolarów w ETH. Brzmi to jak walka z wiatrakami, ale pozew wbrew pozorom ma bardzo konkretny cel.
- Bybit pozwał rząd Korei Północnej, Lazarus Group oraz północnokoreański wywiad wojskowy w związku z atakiem z 21 lutego 2025 roku.
- Amerykański sąd wydał już wstępny nakaz zamrożenia zidentyfikowanych aktywów.
- Bybit odzyskał dotąd około 48,4 miliona dolarów, a kolejne 30,5 miliona dolarów pozostaje zamrożone.
Bybit oficjalnie pozywa Koreę Północną
Kilkanaście miesięcy po historycznym włamaniu na rynku krypto sprawa kradzieży 1,5 miliarda dolarów w ETH powraca ze zdwojoną siłą.
Giełda Bybit postanowiła nie ograniczać się już jedynie do śledzenia skradzionych środków i współpracy z organami ścigania, ale uderzyć bezpośrednio w państwo, które według FBI stało za atakiem.
7 sierpnia złożono w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbii pozew przeciwko Korei Północnej, jej wojskowemu wywiadowi RGB oraz Lazarus Group, czyli kolektywowi hakerów, który pracuje na zlecenie reżimu Kimów.
Pozew ma charakter cywilny i obejmuje zarzuty związane z działalnością przestępczą w rozumieniu amerykańskich przepisów RICO.
Jeszcze tego samego dnia sąd przyznał giełdzie krypto wstępne zabezpieczenie, które ma uniemożliwić dalsze przenoszenie lub ukrywanie wskazanych aktywów związanych z kradzieżą.
To właśnie ten szczegół jest w tej historii najważniejszy.
Bybit nie musi bowiem czekać, aż przedstawiciele Korei Północnej pojawią się w Waszyngtonie.
Nakaz może zostać wykorzystany wobec giełd, podmiotów powierniczych i innych pośredników, na których platformach pojawią się zidentyfikowane środki.
Udało się odzyskać część łupu
Weźmy pod uwagę, że stawka, o którą toczy się gra, jest ogromna.
Przypomnijmy, że 21 lutego 2025 roku podczas rutynowego transferu z zimnego portfela Bybit doszło do przejęcia około 400 tys. etherów o ówczesnej wartości około 1,5 mld dolarów.
Jak informowaliśmy w tamtym czasie, atakujący zmanipulowali proces podpisywania transakcji.
Późniejsze śledztwo wykazało, że wcześniej przejęto komputer dewelopera Safe{Wallet}, uzyskano dostęp do infrastruktury AWS, a następnie zmodyfikowano kod interfejsu tak, aby podpisujący widzieli prawidłowe dane, podczas gdy w tle zatwierdzali złośliwą transakcję.
Kilka dni później FBI oficjalnie przypisało atak Korei Północnej. Agencja powiązała go z działalnością określaną jako „TraderTraitor”, związaną z grupą Lazarus.
Od tego czasu trwa wyścig z hakerami próbującymi wyprać skradzione środki.
Według danych przekazanych przez Bybit udało się już odzyskać około 48,4 miliona dolarów, a kolejne 30,5 miliona dolarów zostało zamrożone na ponad 28 giełdach i u innych depozytariuszy.
Razem daje to jednak zaledwie nieco ponad 5% wartości pierwotnej kradzieży.
Hakerzy jednak nie próżnowali
Problem polega na tym, że Lazarus Group nie trzymał etherów za 1,5 miliarda dolarów na jednym łatwym do zablokowania adresie.
Według przedstawionych dokumentów około 90% skradzionych środków zniknęło już ze śledzonych kanałów.
Hakerzy wykorzystywali m.in. miksery kryptowalut, mosty blockchainowe oraz prywatne transakcje OTC, aby skutecznie zacierać ślady.
To właśnie dlatego pozew może mieć większe znaczenie, niż sugerowałby brzmiący nagłówek „giełda krypto pozywa Koreę Północną”.
Jeżeli skradzione aktywa ponownie trafią na giełdę lub do powierników znajdujących się w zasięgu amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, Bybit może pojawić się tam nie tylko z analizą blockchaina, ale także z nakazem sądu federalnego.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->