Komisja Nadzoru Finansowego zapowiada zmiany w podejściu do kontraktów CFD, a rynek natychmiast wskazał największego potencjalnego przegranego – XTB. Akcje brokera spadły w środę o ponad 7%, bo choć KNF nie wymienił spółki z nazwy, inwestorzy doskonale zrozumieli, że gra toczy się o segment, który od lat generuje ogromną część przychodów dla tej spółki.
- KNF chce ułatwiać dostęp do prostych produktów inwestycyjnych, takich jak akcje i ETF-y, ale jednocześnie ograniczać „przeprowadzanie” klientów w stronę bardziej ryzykownych instrumentów, przede wszystkim CFD.
- To uderza głównie w XTB, bo chociaż broker mocno zyskuje dzięki marketingowi, akcjom i ETF-om, to największe pieniądze wciąż zarabia na kontraktach CFD. Rynek zareagował gwałtownie: kurs spółki spadł o ponad 7%.
KNF bierze pod lupę kontrakty CFD
Komisja Nadzoru Finansowego szykuje zmianę podejścia do produktów inwestycyjnych dla klientów detalicznych.
Z jednej strony regulator chce uprościć ankiety MiFID dla osób, które chcą inwestować w mniej skomplikowane instrumenty, takie jak akcje czy ETF-y, natomiast z drugiej jasno zasygnalizował, że nie podoba mu się łatwość, z jaką początkujący inwestorzy mogą trafiać do świata kontraktów CFD.
Chodzi o kontrakty na różnice kursowe, czyli instrumenty pozwalające obstawiać zmianę ceny aktywa bez jego faktycznego posiadania.
Na papierze wygląda to atrakcyjnie, ponieważ klient nie musi kupować danego waloru, a do tego jest w stanie grać zarówno na wzrosty, jak i spadki.
Problem zaczyna się wtedy, gdy do gry wchodzi dźwignia finansowa. Wtedy nawet niewielka zmiana ceny może szybko przełożyć się na dużą stratę na rachunku.
Dlatego brokerzy muszą informować, jaki odsetek klientów detalicznych traci pieniądze na CFD. W przypadku XTB ten odsetek wynosi 74%.
I właśnie tutaj dochodzimy do kluczowej kwestii.
W czasie Konferencji Regulacji Rynku Kapitałowego zastępca przewodniczącego KNF – Dariusz Adamski – stwierdził, że dostęp do prostych produktów bywa często zbyt trudny, natomiast dostęp do produktów skomplikowanych, „takich, gdzie trzech na czterech traci”, jest paradoksalnie zbyt łatwy.
Co ciekawe, nazwa XTB ani razu nie padła, ale rynek nie potrzebował wielkiego napisu neonem, aby połączyć kropki i wydedukować, który broker może być stratny na zapowiadanych zmianach.
Dlaczego rynek patrzy głównie na XTB?
Broker stał się w Polsce symbolem masowego wchodzenia inwestorów detalicznych na rynek.
Firma mocno reklamuje swoje akcje i ETF-y, posiada ogromną bazę klientów, a z jej komunikatów dowiadujemy się, że obsługuje już ponad milion rachunków z dostępem do GPW.
Problem polega na tym, że mimo rosnącej popularności akcji i ETF-ów, największe pieniądze spółka nadal zarabia właśnie na CFD.
Według danych przywołanych przez „Puls Biznesu”, w I kwartale 2026 r. kontrakty CFD odpowiadały za 95,7% przychodów XTB z obrotu instrumentami finansowymi.
W tym samym okresie spółka odnotowała rekordowy zysk netto na poziomie 535 milionów zł i pozyskała 370 tys. nowych klientów. To pokazuje skalę biznesu, ale tłumaczy także nerwową reakcję inwestorów.
KNF najwyraźniej chce ograniczyć model, w którym klient przychodzi po prosty produkt, np. ETF na indeks, a obok widzi znacznie bardziej ryzykowne CFD.
Regulator nie twierdzi, że CFD mają zniknąć z rynku, ale sugeruje, że ich sprzedaż i ekspozycja w aplikacjach brokerskich powinny być mocniej kontrolowane.
Dla XTB to potencjalnie kluczowy temat. Jeżeli KNF ograniczy sposób promowania lub oferowania CFD klientom detalicznym, broker może stracić część swobody w najbardziej dochodowym obszarze działalności.
I właśnie dlatego akcje spółki tak mocno zanurkowały.
Dziś za akcje spółki na GPW płaci się 99,80 zł, co przekłada się na spadek o 7% od początku wczorajszej sesji.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
