Donald Trump grozi zniszczeniem irańskich elektrowni. W jego komunikacji pojawia się jednak zastanawiający chaos. Co tak naprawdę dzieje się w tle?
- Trump grozi Iranowi zniszczeniem jego elektrowni.
- Jego komunikacja staje się jednak zastanawiająco chaotyczna.
Trump żyje w wiecznym chaosie?
Czy na czele USA stoi szaleniec? Tylko w ciągu ostatnich 48 godzin Trump mówił skrajnie sprzeczne rzeczy. Spójrzmy na daty i godziny:
- piątek, godz. 15:40 czasu wschodniego: powiedział, że „nie chce zawieszenia broni z Iranem”,
- piątek, 17:15 czasu wschodniego: przekazał, że USA „rozważają zakończenie” wojny z Iranem,
- w sobotę 14:00 czasu wschodniego: portal Axios poinformował, że Trump planuje „rozmowy pokojowe”,
- nowy komunikat brzmi: jeśli Iran nie otworzy Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, USA zniszczą irańskie elektrownie.
Brzmi to więc tak, jakby amerykański prezydent co parę godzin zmieniał zdanie. Czy faktycznie tak jest? Niekoniecznie.
W co gra Trump?
Oczywiście, możemy założyć, że przywódca USA jest chaotyczną osobą. Jako dziennikarz miałem możliwość rozmawiania z wieloma współpracownikami polityków.
I przyznawali oni, że ich szefowie często są ludźmi dość chaotycznymi.
Powracającym problemem, jak wynikało ze wspomnianych rozmów, było to, że ostateczna decyzja, jaką podejmował dany lider, zapadała po rozmowie z ostatnim doradcą, z którym ten rozmawiał.
I była zbieżna z poglądem tegoż doradcy. Czyli ostatni miał zawsze rację (choć niekoniecznie tak było).
Czy jednak Trump, jako doświadczony biznesmen i lider, działa tak chaotycznie? Nie.
W tym chaosie jest metoda i jest nią tzw. teoria szaleńca. To koncepcja polityki zagranicznej stosowana przez Richarda Nixona. Polegała na tym, by przeciwnicy wierzyli, że przywódca jest nieprzewidywalny, skłonny do irracjonalnych, nawet skrajnych decyzji (np. użycia broni nuklearnej), co miało ich odstraszyć i zmusić do ustępstw.
Przykład? Podczas wojny w Wietnamie Nixon próbował zastraszyć Północny Wietnam i jego sojuszników. W 1969 r. przeprowadzono tajną operację gotowości nuklearnej (tzw. Operation Giant Lance). Amerykańskie bombowce z bronią jądrową krążyły w pobliżu ZSRR. Celem było zasugerowanie, że Nixon może naprawdę użyć broni nuklearnej, a więc zastraszenie rywali.
Możliwe, że Trump robi od dawna to samo. Np. straszy wyjściem USA z NATO, by skłonić kraje członkowskie o do zwiększenia wydatków na zbrojenia (swoją drogą, gdyby posłuchano by go w czasie jego pierwszej kadencji, dziś czulibyśmy się bezpieczniej). Teraz może grozić atakiem na irańską elektrownię, by Teheran zgodził się na gorsze dla siebie warunki pokojowe.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->