Sytuacja wokół Kuby zaczyna robić się coraz bardziej napięta. Donald Trump nie tylko zaostrza presję gospodarczą na wyspę, ale też coraz otwarciej mówi o jej „przejęciu” lub „wyzwoleniu”. W połączeniu z trwającym kryzysem energetycznym w kraju, jego słowa wywołują poważne obawy o dalszą eskalację.
- Donald Trump stwierdził, że może „w jakiejś formie przejąć Kubę” i „zrobić z nią cokolwiek chce”.
- W tle trwa kryzys energetyczny na wyspie i rosnąca presja USA, które dążą m.in. do zmian politycznych w Hawanie.
Trump mówi wprost o przejęciu Kuby
Donald Trump w ostatnich dniach znacząco zaostrzył retorykę wobec Kuby.
Podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym stwierdził, że spodziewa się mieć „zaszczyt przejęcia Kuby w jakiejś formie”. Dodał przy tym, że Stany Zjednoczone mogą „albo ją wyzwolić, albo przejąć”, sugerując bardzo szeroki zakres możliwych działań.
To najmocniejsza deklaracja ze strony amerykańskiego prezydenta od początku jego obecnej kadencji i wyraźny sygnał, że Waszyngton nie zamierza ograniczać się wyłącznie do presji ekonomicznej.
Jeszcze kilka dni wcześniej Trump zapowiadał, że USA doprowadzą do porozumienia z Kubą „albo zrobią, wszystko co konieczne”, choć zaznaczał, że priorytetem pozostaje sytuacja wokół Iranu.
Wypowiedzi te pojawiają się w bardzo specyficznym momencie. Na Kubie doszło w poniedziałek do poważnej awarii sieci energetycznej, która pozbawiła prądu około 10 milionów mieszkańców.
Kraj od miesięcy zmaga się z niedoborami energii, wynikającymi m.in. z ograniczenia dostaw ropy i presji ze strony USA na państwa eksportujące surowce do Hawany.
Administracja Trumpa już wcześniej podjęła działania mające uderzyć w kubańską gospodarkę. Wprowadzono mechanizmy umożliwiające nakładanie ceł na kraje dostarczające ropę na wyspę, co ma dodatkowo pogłębiać kryzys energetyczny i gospodarczy.
Jak donosi „New York Times”, Amerykanie w rozmowach z władzami Kuby mają domagać się m.in. ustąpienia prezydenta Miguela Díaza-Canela oraz odsunięcia od władzy części przedstawicieli starej elity politycznej.
W zamian możliwe miałoby być złagodzenie napięć i otwarcie gospodarki na amerykański biznes.
Taki scenariusz przypomina działania USA wobec Wenezueli z początku roku, gdzie po operacjach politycznych i militarnych doszło do zmiany układu sił w państwie.
Burzliwa historia
Warto też pamiętać, że relacje USA–Kuba od dekad pozostają napięte.
Po kryzysie kubańskim z 1962 roku Stany Zjednoczone zobowiązały się, że nie dokonają inwazji na wyspę.
Dzisiejsze wypowiedzi Trumpa mogą więc rodzić pytania o to, czy Waszyngton nie zaczyna odchodzić od dotychczasowej doktryny.
Na ten moment nie ma informacji o konkretnych działaniach militarnych. Jednak skala retoryki i presji gospodarczej sugeruje, że temat Kuby może w najbliższych tygodniach stać się jednym z głównych punktów zapalnych na mapie świata.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->