Jedni liczą zyski, inni koszty. Jak wojna w Ukrainie podzieliła europejskie gospodarki

Wojna

Wojna w Ukrainie przetasowała europejską gospodarkę: jedne kraje zarobiły krocie na szoku energetycznym, inne poniosły gigantyczne koszty wsparcia Kijowa oraz przyjęcia uchodźców. Norwegia stała się podręcznikowym przykładem „beneficjenta cen gazu”, natomiast Polska państwem, które zapłaciło wysoką cenę strategiczną i budżetową. Co istotne, mówimy o szacunkach i porównaniach konkretnych okresów, a nie o prostym „zysku z wojny”.


  • Norwegia w latach 2021-2025 mogła odnotować nawet 250 miliardów dolarów dodatkowego przychodu względem okresu 2016-2020, głównie dzięki wysokim cenom gazu i ropy.
  • Polska w latach 2022-2023 przeznaczyła na wsparcie Ukrainy i jej obywateli (ok. 26,5 miliarda dolarów, czyli ok. 106 miliarda zł).
  • Szacuje się, że uchodźcy z Ukrainy wygenerowali w 2024 roku dla naszego kraju ok. 2,7% PKB, czyli ok. 3,7 miliarda dolarów (ok 15 miliardów zł).

Norwegia zarabia na energii

Wojna w Ukrainie, wbrew niektórym sygnałom dot. rozmów pokojowych na linii Kijów-Waszyngton-Moskwa, wcale nie zbliża się do jej zakończenia. 

W czasie, gdy żołnierze giną na froncie, a dla milionów ludzi trwający konflikt oznacza strach, cierpienie i wieloletnie traumy, politycy oraz lobbujące ich podmioty zarabiają krocie na tym, że ten w dalszym ciągu trwa.

Zauważmy, że za miesiąc miną już cztery lata od momentu, gdy wojska Władimira Putina zaatakowały ukraińskie ziemie.

Kto najbardziej zarabia na wojnie za naszą wschodnią granicą?

Jak wynika z wyliczeń Roberta Naessa, jednego z dyrektorów Nordea Bank, od momentu rosyjskiej agresji na Ukrainę Norwegia uzyskała około 3 bilionów koron norweskich dodatkowych wpływów (250 miliardów dolarów).

Źródłem tych nadzwyczajnych dochodów były przede wszystkim wysokie ceny gazu i ropy, które gwałtownie wzrosły po ograniczeniu rosyjskich dostaw do Europy. Na zwiększonym popycie skorzystały również norweskie spółki z sektora obronnego, m.in. Nammo i Kongsberg Gruppen.

W tym samym okresie Norwegia przekazała Ukrainie pomoc o łącznej wartości około 142 miliardów koron, czyli ok. 14 miliardów dolarów. Największy wzrost wsparcia nastąpił dopiero w 2025 r., gdy norweski parlament zapisał w budżecie około 85 miliardów koron (ok. 8 miliardów dolarów).

Dysproporcja pomiędzy skalą nadzwyczajnych dochodów a poziomem pomocy wywołała krytykę m.in. w Danii.

Redaktor naczelny dziennika Politiken – Christian Jensen – stwierdził, że „te liczby nie zgadzają się ani moralnie, ani politycznie, ani ekonomicznie”.

A jak na tym tle wypada Polska?

Nasz kraj znalazł się w zupełnie innej sytuacji. Z rządowych danych wynika, że w latach 2022–2023 wydatki na pomoc Ukrainie, które obejmowały wsparcie wojskowe, humanitarne i społeczne, wyniosły 106 miliardów zł, czyli około 26,5 miliarda dolarów.

Jednocześnie obecność uchodźców z Ukrainy miała również wymierny wpływ na gospodarkę.

Według badania Deloitte przygotowanego dla UNHCR, w 2024 r. osoby te przyczyniły się do wzrostu polskiego PKB o 2,7%, co odpowiada ok. 15 miliardom zł (czyli ok. 3,7 miliarda dolarów).

W 2023 r. wkład ten szacowano na przedział 0,7–1,1% PKB, czyli łącznie ok. 22 miliardy zł (ok. 5,5 miliarda dolarów).

Z powyższego płyną następujące wnioski:  Norwegia była finansowym beneficjentem kryzysu energetycznego wywołanego wojną, natomiast Polska poniosła znaczące koszty strategiczne i budżetowe.

Część z nich została złagodzona przez aktywizację zawodową uchodźców, ale bilans fiskalny pozostaje dla Warszawy wyraźnie mniej korzystny niż dla Oslo. 


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->