Gdy Polska, Czechy i kraje bałtyckie zapowiedziały budowę Baltic AI Gigafactory, poznaliśmy ambitny plan zostania przez te państwa jednymi z europejskich liderów transformacji technologicznej. W realizacji projektu mogą jednak przeszkodzić nowe regulacje Komisji Europejskiej.
- Baltic AI GigaFactory to centrum danych za 3 mld euro, mające zapewnić regionowi niezależność technologiczną.
- Zmiana unijnych regulacji, faworyzująca firmy prywatne zamiast państw jako liderów konsorcjów, może zagrozić realizacji tego projektu na rzecz zachodniej konkurencji.
Komisja Europejska zmienia zasady gry
Obiekt ma być zaawansowanym centrum danych służącym do rozwoju i wdrażania modeli sztucznej inteligencji, a tym samym – sercem lokalnego ekosystemu AI.
Koszt jego wybudowania szacuje się na ok. 3 miliardy euro, z czego aż 65% ma wyłożyć sektor prywatny.
Połowa z pozostałych 35% miałaby zostać sfinansowana przez Polskę (lidera konsorcjum), Litwę, Łotwę, Estonię i Czechy (które początkowo planowały własne przedsięwzięcie), a druga połowa przez Komisję Europejską.
Infrastruktura miałaby dzielić się na dwie lokalizacje: Pragę oraz jedno z pięciu miejsc na terenie Polski.
Unijny fundusz InvestAI zakładał wydanie 20 mld euro na budowę w sumie pięciu takich fabryk, a chętnych nie brakowało. Polska wraz z państwami sojuszniczymi musiałaby rywalizować z 20 krajami, w tym z Francją, Niemcami czy Hiszpanią. Atutem polskiej oferty mogłaby być jednak współpraca między kilkoma państwami.
Stawka jest wysoka, ponieważ tego typu infrastruktura zagwarantowałaby niezależność technologiczną w sytuacji, w której – jak mówiła Anna Streżyńska, dyrektorka Instytutu Łączności w rozmowie z Business Insider, aż 90% potrzebnej mocy obliczeniowej kupujemy z zagranicy.
Daje to państwu i lokalnym firmom możliwość prowadzenia badań, wdrażania innowacji i zabezpieczenia danych bez polegania na obcych korporacjach.
Regulacje Komisji Europejskiej mogą jednak mocno obniżyć szanse na powodzenie projektu.
Nowe propozycje przepisów zmierzają ku przetargom, w których liderami mają być firmy, a nie państwa.
– powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceminister cyfryzacji, Dariusz Standerski.
Jeśli liderami konsorcjów zostaną duże firmy technologiczne, plan współpracy Polski z innymi krajami regionu i wspólna budowa infrastruktury mogą przestać być atutem.
Przedsiębiorstwa, mając zupełnie inne priorytety, najprawdopodobniej wybiorą Niemcy czy Francję jako podmioty doświadczone w realizacji takich przedsięwzięć.
Ostateczne decyzje dotyczące zasad KE zapadną w połowie stycznia, a rozstrzygnięcia przetargów można spodziewać się w pierwszym kwartale 2026 roku.
Dodatkowo, niezależnie od losu tego projektu, Polska planuje budowę dwóch mniejszych, krajowych centrów danych: Gaia AI Factory w Krakowie oraz Piast-AI w Poznaniu.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->