fbpx

Zagadkowa próba włamania do systemu wyborczego w Rosji

Marek Lesiuk
Putin as a Tsar Blockchain

W trakcie odbywającego się w Rosji referendum konstytucyjnego doszło do ataków hakerskich na elektroniczny system obsługujący głosowanie. Zgodnie z zapewnieniami, oparty na technologii blockchainu system oparł się atakom i wszystkie oddane elektronicznie głosy zostały prawidłowo policzone.

Jak wynika z doniesień, w sobotę, 27 czerwca bieżącego roku, około godziny 21.12 w regionie moskiewskim odnotowano próbę włamania do systemu obsługującego proces elektronicznego głosowania w mającym właśnie miejsce referendum konstytucyjnym. Niecne indywidua, dość sztampowo określone w oficjalnym doniesieniu jako nieznani sprawcy, próbowały dostać się do zasobu zliczanych głosów poprzez węzeł obserwacyjny.

Czynownicy czynu

Próżne jednak ich perfidne starania, bowiem rosyjski Kapitan Państwo (naturalnie w powiewającej, czerwonej pelerynce) czujnie trwał na posterunku. Wypowiadający się jako jego przedstawiciel Artem Kostyrko, naczelnik Departamentu Poprawy Administracji Terytorialnej oraz Rozwoju Inteligentnych Projektów moskiewskiego Ratusza stwierdził, iż w żadnym momencie nie istniało zagrożenie dla integralności głosowania. Aktywowany miał zostać „tryb bezpieczeństwa”, zaś wszystkie głosy – jak zapewnił pan naczelnik – zostały w uporządkowany sposób odnotowane w łańcuchu blockchainu.

Nie kwestionując powyższego twierdzenia (któż bowiem mógłby kiedykolwiek wątpić w szczerość solennych zapewnień rosyjskich władz, że wszystko jest w porządku i nie ma się czym przejmować?), zadać można jednak pytanie o sensowność całego przedsięwzięcia. By przypomnieć – referendum konstytucyjne w Rosji rozpoczęło się 25 czerwca i potrwać ma cały tydzień. Dotyczy ono szeregu zaproponowanych przez rządzącą partię „Jedna Rosja” poprawek do konstytucji, z których jedyną politycznie istotną jest ta resetująca liczbę kadencji prezydenckich, umożliwiając Władimirowi Putinowi przedłużanie swojej prezydentury.

Pozostałe – jak wpisanie do konstytucji odwołania do Boga, podkreślenie dominującej roli języka rosyjskiego czy określenie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny – dla ich twórców miały raczej charakter kosmetyczny, mający służyć budowaniu społecznej akceptacji dla, jak się można domyślać, bardzo umiarkowanej popularności pomysłu wydłużania władzy Putina w (praktyczną) nieskończoność. Popularne czy nie – jednak jak to bywa w rosyjskich wyborach, „nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy”, a o tym, że poprawki zostaną „zaakceptowane w referendum”, w istocie było wiadomo już w momencie jego rozpisywania.

Daj głos, obywatelu

Referendum, notabene cały czas trwające, obfitowało w absurdy i sytuacje humorystyczne. Zostało ono przeprowadzone w reżimie antyepidemiologicznym, mającym ograniczać zagrożenie związane z wciąż dużą w Rosji liczbą zachorowań. Skutkiem tego wdrożono alternatywny system głosowania elektronicznego, mający wspomagać tradycyjny, zaś punkty wyborcze częstokroć pracowały w miejscach niestandardowych – liczne nieoficjalne doniesienia mówią o komisjach wyborczych zlokalizowanych na stoiskach bazarowych, przydrożnych zwalonych pniach, a nawet w bagażniku samochodu…

Jak łatwo się domyśleć, głosowanie w takich warunkach jest – by ująć łagodnie – podatne na nieprawidłowości, tudzież „cuda nad urną”. Również system elektroniczny okazał się pozwalać na daleko posuniętą nonszalancję wyborczą, umożliwiając np. jednoczesne głosowanie osobiście oraz przez internet. Głosowanie w zakładach pracy (szczególnie tych państwowych) odbywało się zaś nieomal pod nieoficjalnym nadzorem przełożonych, w oczywisty sposób przekładającym się na pożądany wynik.

Biorąc to wszystko pod uwagę, rodzić się może pytanie, po cóż w takim razie próbować włamać się do systemu obsługującego wybory, których oficjalnie podane rezultaty będą przypuszczalnie i tak dość nienachalnie korespondować z faktycznym wynikiem? Podobnie zagadkowe pozostają zapewnienia o zachowaniu integralności wyborów w kontekście wspomnianej możliwości wielokrotnego w nich udziału, a także nieweryfikowalności procesu zliczania głosów.