Giełda kryptowalut Binance została okradziona? W czwartek w godzinach wieczornych odnotowano odpływy cyfrowych aktywów warte miliardy dolarów. Sama firma nie potwierdziła jeszcze utraty środków klientów, jednak Changpeng Zhao przyznał, że sytuacja „wygląda na hack”. Rynek zareagował spadkami.
- Binance potwierdził, że bada zgłoszenia dotyczące potencjalnego problemu bezpieczeństwa. Na razie nie potwierdzono utraty środków użytkowników.
- Dane on-chain pokazują ogromne transfery z portfeli oznaczonych jako należące do Binance.
- Ich wartość jest już liczona w miliardach dolarów, ale nie oznacza, że cała ta kwota została faktycznie skradziona.
- Kurs bitcoina spadł poniżej 79 tys. dolarów, ether stracił ponad 4%, a BNB w pewnym momencie zanurkowało o około 9%.
Binance bada potencjalny atak
Wieczorem 29 października badacze on-chain zwrócili uwagę na serię ogromnych transferów wychodzących z portfeli powiązanych z Binance.
Według danych na różnych blockchainach z jednego z hot walletów giełdy przeniesiono m.in. około 167 tys. ETH oraz około 1,6 miliarda tokenów USDT na nowy adres.
Niedługo potem kolejne dziesiątki tysięcy etherów miały następnie trafić z jeszcze innych portfeli Binance.
Pojawiły się również doniesienia o transferach setek milionów USDC i wielu innych tokenów.
Szacunki całkowitej wartości wszystkich zaobserwowanych ruchów wahają się obecnie od około 2 miliarda do ponad 3 miliardów dolarów.
Zaznaczmy, że mowa na razie o wartości przeprowadzanych transferów, a nie potwierdzonej stracie giełdy, chociaż wszystko wskazuje na to drugie.
Binance przekazało, że jego zespół wie o zgłoszeniach dotyczących potencjalnego problemu bezpieczeństwa i rozpoczęto już odpowiednie dochodzenie.
Giełda nie potwierdziła na razie, żeby incydent miał wpływ na środki użytkowników.
Zaapelowano również o ignorowanie nieoficjalnych linków i wiadomości, które mogą zostać wykorzystane przez oszustów do phishingu.
CZ: „Wygląda to na hack”
Znacznie mocniej do sprawy odniósł się założyciel i były prezes giełdy Changpeng Zhao.
CZ stwierdził, że sytuacja rzeczywiście „wygląda na hack”, jednocześnie zapewniając, że jego zdaniem środki użytkowników pozostają bezpieczne.
Zhao podkreślił, że firma Tether, czyli emitent stablecoina USDT, miał szybko zamrozić około 971 milionów tokenów, natomiast Circle około 823 milionów USDC powiązanych z podejrzanymi ruchami.
Jeżeli te kwoty zostaną ostatecznie potwierdzone, oznaczałoby to zablokowanie znacznej części stablecoinów, zanim potencjalny napastnik zdążył je upłynnić.
Rynek krypto reaguje spadkami
Rynek kryptowalut zareagował bardzo nerwowo jeszcze przed pełnym wyjaśnieniem sytuacji.
Bitcoin spadł o około 3% i na moment zanurkował poniżej 79 tys. dolarów.
Ethereum traciło ponad 4%, natomiast token BNB w najgorszym momencie spadał nawet o około 9%.
W ciągu zaledwie godziny na rynku kryptowalut odnotowano likwidacje lewarowanych pozycji o wartości ponad 600 milionów dolarów, z czego zdecydowana większość przypadała na pozycje długie.
Czy Binance rzeczywiście zostało zhakowane?
Na ten moment nie można tego jeszcze stwierdzić z pełną pewnością.
Wśród analityków pojawiają się hipotezy dotyczące przejęcia klucza prywatnego jednego z hot walletów lub wykorzystania mechanizmów związanych z EIP-7702.
Żadna z tych wersji nie została jednak oficjalnie potwierdzona przez Binance.
Możliwe jest również, że część obserwowanych transferów stanowiła wewnętrzne przesunięcia aktywów związane z zarządzaniem portfelami.
Kluczowe będą kolejne komunikaty giełdy oraz analiza adresów, na które trafiły środki.
Dopóki Binance nie zakończy pierwszego etapu dochodzenia, wielomiliardowych transferów nie należy utożsamiać z rzeczywistą wartością potencjalnej kradzieży
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->