fbpx

Bank Niderlandów chce krypto-euro

Marek Lesiuk
dutch flag & the tower Kryptowaluty

Holenderski bank centralny (DNB) opublikował 21 kwietnia raport. W liczącym 45 stron dokumencie, bank analizuje perspektywy adopcji wirtualnej europejskiej waluty typu CBDC (central bank digital currency).

Jak można wyczytać z raportu, De Nederlandsche Bank uważa, że rola środków wirtualnych będzie tylko rosła. Instytucja zauważa malejące użycie gotówki w obrocie w Holandii, ale odnotowuje także ujemne aspekty obiegu bezgotówkowego, jak koszty związane z użyciem narzędzi pośredniczących, w rodzaju kart płatniczych czy aplikacji bankowych, do obsługi transakcji bezgotówkowych, czy bariery w postaci granic państwowych.

Oczywistym remedium na ten ostatni problem wydaje się wobec tego kryptopieniądz, samoistnie istniejący w przestrzeni wirtualnej i nie wymagający instytucjonalnego wsparcia, aby działać. Dodatkową jego zaletą, szczególnie (jak zauważa DNB) w kontekście obecnej epidemii, jest całkowicie bezkontaktowy i, w odróżnieniu od bankowych przelewów, natychmiastowy sposób egzekucji transakcji.

Oczywiście z punktu widzenia banku centralnego, pozostaje tutaj jedna drażliwa kwestia – funkcjonujące obecnie waluty wirtualne to tokeny „prywatne”. Powstały one pomimo i bez zważania na politykę rządów, tym samym nie stanowią one narzędzia w rękach państwa i nie realizują jego celów – bardzo niewykluczone zresztą, że właśnie w tym leży źródło ich sukcesu.

Sukces ten jednak, co nie dziwi, w oczywisty sposób nie może podobać się instytucjom mającym dotąd monopol i kontrolę nad pieniądzem. Holenderscy urzędnicy bankowi mimochodem odnotowują w raporcie, że kryptowaluty stanowią „zagrożenie dla stabilności monetarnej” (na marginesie można tutaj, patrząc na kolejne kryzysy, wahania i masowy druk pieniądza fiducjarnego, zadać pytanie, jaką konkretnie „stabilność” mają oni na myśli).

W związku z tym wszystkim, bank centralny Królestwa Niderlandów deklaruje swoją gotowość do udziału, jak również wzięcia na siebie cyt. „wiodącej roli” w projektowaniu i rozwoju waluty wirtualnej – zarówno unijnej, jak i  (w domyśle –  gdyby ta pierwsza nie powstała bądź DNB miał do niej zastrzeżenia) własnej.

Holendrzy uważają także, że ich kraj stanowić może doskonałe pole doświadczalne, i zawczasu wyrażają aspirację do udziału w „testach beta” na skalę krajową nowej państwowej kryptowaluty.

Bank Niderlandów nie jest pierwszą instytucją o takich planach. W Szwecji, Korei Płd. czy Chinach już toczą się bądź są planowane testy państwowych kryptowalut; zamierzenia takie wyrażały także banki centralne w Kanadzie, Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii.

W przypadku Holandii jednakże istotną komplikacją może być jej przynależność do strefy euro. W eurozonie emisja pieniądza znajduje się w gestii Europejskiego Banku Centralnego, zaś wszystkie ważniejsze decyzje wymagają konsensusu pomiędzy jej państwami członkowskimi, wbrew idealistycznym teoriom realizującymi swoje własne, nie zaś „europejskie” cele.