Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański twierdzi, że poziom inflacji w Polsce sprawia, że RPP nie ma przesłanek do podwyżek stóp procentowych. W szybkim szacunku GUS podał, że inflacja w czerwcu wyniosła tylko 2,5% rok do roku.
- Minister finansów podkreśla, że inflacja jest na tyle nisko, że Rada Polityki Pieniężnej nie ma podstaw do podwyższania stóp procentowych, co ma wspierać m.in. kredytobiorców.
- Stopy procentowe pozostają stabilne (po wcześniejszej niewielkiej obniżce), a obecny poziom inflacji jest niższy od oczekiwań rynkowych, co rząd przedstawia jako pozytywny sygnał dla gospodarki.
- Komunikaty polityków KO mają jednak charakter propagandowy.
Domański pociesza kredytobiorców
Jak wynika z danych GUS, inflacja w Polsce znalazła się w czerwcu na poziomie celu inflacyjnego NBP.
W porównaniu z danymi z maja ceny spadły o 0,5%. Analitycy oczekiwali wzrostu o 2,7% rok do roku i spadku o 0,2% miesiąc do miesiąca.
Wszystko to składa się na bardzo pozytywny obraz, w którym RPP nie ma właściwie pola do podwyżek.
Kilka miesięcy z rzędu inflacja zaskakiwała faktycznie in minus, w sensie była niższa od oczekiwanej przez analityków rynkowych. Cieszy mnie to, bo to też oznacza chociażby to, że Rada Polityki Pieniężnej nie ma w tej chwili żadnych podstaw do tego, aby podnosić stopy procentowe
– powiedział Domański w rozmowie z TVP Info.
Wróćmy jednak do RPP. Na ostatnim posiedzeniu, które odbyło się w czerwcu, ta nie dokonała żadnej korekty: ani wzrostowej, ani spadkowej.
Innymi słowy nie zmieniła stóp procentowych. Główna stopa procentowa, stopa referencyjna, pozostała na poziomie 3,75%, stopa depozytowa jest na pułapie 3,25%, a stopa lombardowa wynosi 4,25%.
Z kolei stopa redyskontowa weksli jest na poziomie 3,8%.
W tym roku Rada Polityki Pieniężnej zresztą obniżyła stopy procentowe. Zrobiła to na początku marca, o 0,25 pkt proc.
Rząd manipuluje, by coś na tym ugrać
Od razu po publikacji nowych danych dot. inflacji ruszyła machina propagandowa rządu. Np. europosłanka Mirosława Nykiel (KO) napisała post, w którym porównała poziom inflacji za czasów rządów PiS z obecnym pułapem.
Co się tu nie zgadza? Rekordowa inflacja za rządów PiS wynikała z „wpuszczenia” do gospodarki nadmiaru pieniądza w ramach tarcz antycovidowych i zamknięcia gospodarki (w praktyce: zwiększono podaż pieniądza przy zmniejszonej podaży usług i produktów).
Do tego doszła gwałtownie zwiększona cyrkulacja pieniądza w gospodarce, która wynikła potem z odmrożenia gospodarki (ludzie skumulowali oszczędności i zaczęli je nagle mocno i szybko wydawać).
Problem w tym, że tę politykę popierały wtedy wszystkie partie (poza Konferencją).
Jest też druga kwestia, o której politycy KO chyba nie myślą. Wkrótce inflacja może zacząć ponownie rosnąć z powodu ponownego urynkowienia cen paliwa (koniec rządowego programu CPN).
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->