Polenergia, jedna z najbardziej rozpoznawalnych prywatnych spółek energetycznych w Polsce, może niebawem zniknąć z GPW. Główni akcjonariusze, w tym podmiot kontrolowany przez Dominikę Kulczyk oraz fundusz Brookfield, chcą skupić pozostałe akcje i wycofać firmę z obrotu giełdowego.
- Mansa Investments i Brookfield planują wezwanie na ok. 17,08 miliona akcji Polenergii po 59,10 zł za sztukę.
- Celem transakcji jest przejęcie pełnej kontroli nad spółką, ewentualny przymusowy wykup oraz delisting z GPW.
Polenergia szykuje się do wyjścia z GPW
Na warszawskiej giełdzie szykuje się duża zmiana.
Mansa Investments, podmiot kontrolowany przez Kulczyk Holding, oraz Brookfield, złożyły zawiadomienie dotyczące zamiaru ogłoszenia dobrowolnego wezwania na akcje Polenergii.
Ich oferta zakłada odkupienie aż 17 077 229 akcji po cenie 59,10 zł za jeden papier wartościowy.
Obecnie akcje Polenergii kosztują na GPW 60 zł. Co ciekawe, dziś obserwujemy ich korektę, bowiem podczas wczorajszej sesji ich kurs wzrósł po powyższym ogłoszeniu do 65 zł, najwyższego poziomu od 12 miesięcy.
Spółka w ostatnich latach traci jednak mocno na giełdzie, a od historycznego rekordu z lipca 2022 roku, który wyniósł 115,6 zł, notowania potaniały o blisko 60%.
Skąd jednak taka decyzja? Chodzi bowiem o to, że nie jest to do końca zwykły skup.
Wzywający chcą nabyć wszystkie pozostałe akcje spółki, a następnie całkowicie wycofać Polenergię z obrotu na GPW.
Obecnie Mansa Investments i Brookfield wraz z partnerami instytucjonalnymi posiadają łącznie ok. 77,88% akcji, więc do pełnej kontroli brakuje im pakietu należącego głównie do inwestorów mniejszościowych.
No dobra, ale dlaczego spółka miałaby zniknąć z giełdy? Oficjalne uzasadnienie sprowadza się do skali i charakteru inwestycji.
Dominika Kulczyk wskazuje, że Mansa chce zwiększyć zaangażowanie w Polenergię, aby wspierać kluczowe projekty, w tym farmy wiatrowe na Bałtyku.
Jej zdaniem takie przedsięwzięcia, ze względu na duży rozmiar i długi horyzont inwestycyjny, mogą być skuteczniej rozwijane poza giełdą.
Co dalej? Jeżeli wzywający osiągną wymagany próg, możliwy będzie przymusowy wykup akcji, a następnie złożenie wniosku do KNF o wycofanie papierów z obrotu na rynku regulowanym.
Taki mechanizm był już opisywany przy wcześniejszych wezwaniach dotyczących Polenergii.
Dla drobnych akcjonariuszy oznacza to prosty wybór: sprzedać akcje w wezwaniu albo zaczekać na ewentualne lepsze warunki pod względem ich wyceny, które nie są pewne.
Ryzyko polega na tym, że jeśli delisting dojdzie do skutku, handel akcjami spółki na GPW po prostu się skończy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
