Bitcoin w poniedziałek ponownie przebił poziom 67 tys. dolarów, korzystając z poprawy nastrojów po doniesieniach o możliwym porozumieniu na Bliskim Wschodzie. Na pierwszy rzut oka wygląda to na klasyczną ulgę inwestorów, którzy powrócili do zakupów, ale dane on-chain pokazują znacznie ciekawszy obraz tego rynku. Wielu jego uczestników nadal jest pod kreską, a mimo to nie pozbywają się swoich zasobów BTC.
- BTC wrócił powyżej 67 tys. dolarów po poprawie nastrojów związanej z informacjami o możliwym porozumieniu USA-Iran i odblokowaniu cieśniny Ormuz.
- Rynek odnotował drugą największą niezrealizowaną stratę w historii. Natomiast zrealizowane straty pozostają niskie, co sugeruje brak masowej kapitulacji.
Bitcoin odbił, ale inwestorzy nadal nie sprzedają
Bitcoin znów wszystkim przypomniał, że potrafi reagować na geopolitykę szybciej niż tradycyjne rynki zdążą solidnie przetrawić nowe informacje.
Po doniesieniach o możliwym porozumieniu na Bliskim Wschodzie i poprawie apetytu na ryzyko kurs BTC przebił w poniedziałek barierę 67 tys. dolarów.
To ważny poziom psychologiczny, ale nie mniej istotne jest to, co dzieje się pod powierzchnią rynku.
Według danych przywoływanych przez analityków bitcoin zanotował drugą największą niezrealizowaną stratę w swojej historii.
Chociaż w teorii powyższe brzmi dość dramatycznie, to w praktyce oznacza to, że ogromna część monet znajduje się dziś na adresach inwestorów, którzy kupili BTC znacznie drożej, niż wynosi obecna cena rynkowa.
Normalnie taki układ mógłby prowadzić do pogorszenia nastrojów na rynku.
Kluczowa różnica polega na tym, że niezrealizowana strata nie oznacza jeszcze realnej straty.
Dopóki inwestor nie sprzeda swoich kryptowalut, ta istnieje tylko na papierze.
A dane wskazują, że zrealizowane straty pozostają relatywnie niskie. Wielu posiadaczy bitcoina może i cierpi, ale wciąż nie kapituluje.
Na rynku widać naprawdę dużo niezrealizowanej straty, ale niewiele oznak panicznej wyprzedaży. Ta rozbieżność jest niezwykle ważna. Jeśli zrealizowana strata zacznie gwałtownie rosnąć, możemy być świadkami ostatecznej, bardziej agresywnej fazy oczyszczania.
– zauważa analityk João Wedson.
To może być również sygnał głębokiej wiary w dalsze wzrosty.
Inwestorzy najwyraźniej zakładają, że obecne poziomy są przejściowe, a rynek ma jeszcze paliwo do odbicia. Taka postawa ogranicza presję podażową, bo mniej monet trafia na giełdy.
Nie oznacza to jednak automatycznie startu nowej hossy. Część analityków ostrzega, że ostatni ruch mógł być jedynie przechwyceniem płynności, a nie trwałym wybiciem.
Dla byków ważne będzie utrzymanie okolic 65 tys. dolarów i próba dojścia w stronę 68-70 tys. dolarów.
Na razie rynek wysyła prosty komunikat: bólu jest dużo, ale paniki mało. A w bitcoinowym świecie to często wystarcza, żeby zrobiło się naprawdę ciekawie.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
