Rząd chce w końcu ruszyć pieniądze Polaków z bankowych depozytów i skierować część oszczędności na rynek kapitałowy. Przyjęty projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych ma zwolnić inwestorów z podatku Belki do kwoty 100 tys. zł. Jednak konstrukcja OKI ma też kilka haczyków, które mogą zdecydować o tym, czy produkt stanie się hitem, czy kolejną podatkową łamigłówką, jak bywało już w przeszłości.
- Rząd przyjął projekt ustawy o OKI, czyli dobrowolnych kontach dla osób fizycznych.
- Mają one umożliwiać inwestowanie bez podatku Belki do limitu aktywów w wysokości 100 tys. zł.
- Dla lokat i obligacji oszczędnościowych limit ma być niższy i ma wynieść 25 tys. zł.
- Start programu OKI zaplanowano na 1 stycznia 2027 r.
OKI ma zwolnić inwestycje z podatku Belki
Rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych.
Rada Ministrów przedstawia OKI jako nowy, dobrowolny instrument oszczędnościowo-inwestycyjny dla osób fizycznych.
W praktyce ma to być konto, na którym inwestor będzie mógł lokować środki m.in. w akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne czy lokaty, korzystając z preferencji podatkowej.
Projekt trafi teraz do Sejmu, a wejście w życie przepisów zaplanowano na 1 stycznia 2027 r.
Rzecznik rządu Adam Szłapka opisał projekt jako próbę stworzenia nowego kanału inwestowania dla obywateli:
To jest ustawa, która wprowadza nowy, dobrowolny instrument inwestycyjno-oszczędnościowy, osobiste konta inwestycyjne dla osób fizycznych.
Najważniejsza zachęta jest podatkowa. Zyski z aktywów zgromadzonych na OKI mają być zwolnione z podatku Belki do limitu aktywów 100 tys. zł.
Pełny limit ma dotyczyć takich aktywów inwestycyjnych, jak akcje czy jednostki funduszy.
W przypadku aktywów oszczędnościowych, czyli m.in. lokat i skarbowych obligacji oszczędnościowych, limit zwolnienia ma wynieść 25 tys. zł.
Natomiast od 2030 r. progi mają być corocznie waloryzowane o wskaźnik CPI z pierwszych trzech kwartałów poprzedniego roku.
Co po przekroczeniu progu 100 tys. zł?
Powyżej limitów pojawi się jednak nowy podatek od wartości aktywów.
Jak podała PAP Biznes, stawka ma wynosić 19% wartości stopy referencyjnej NBP obowiązującej 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy.
Dla 2027 roku oznaczałoby to 0,85% wartości nadwyżki ponad limit.
To ważny szczegół, bowiem OKI nie jest zwykłym „zniesieniem podatku Belki”, lecz zmianą konstrukcji opodatkowania.
Rząd liczy, że OKI przyciągną kapitał na GPW.
Według szacunków przywoływanych przez PAP, nowe konta do 2040 roku mogą skierować na giełdę ok. 74 miliardy zł.
To byłby istotny zastrzyk dla rynku, na którym od lat brakuje masowego udziału inwestorów indywidualnych.
Są pewne wątpliwości
Część organizacji wskazywała w konsultacjach na wysoki poziom skomplikowania i niepewności.
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych postulowało, aby zwolnienie było prostsze i obejmowało wszystkie aktywa na OKI, bez dodatkowych ograniczeń dotyczących typu rynku czy waluty instrumentu.
I tutaj pojawia się realny problem: jeśli przeciętny inwestor będzie musiał sprawdzać limity, typy aktywów, kwalifikację instrumentów i nowy podatek od nadwyżki, część osób po prostu odpuści.
Ekonomista Tomasz Prusek pozytywnie ocenia kierunek zmian, ale zwraca uwagę na opóźnienie i potrzebę edukacji:
To krok w dobrą stronę, który zmierza do aktywowania krajowych oszczędności, skumulowanych dzisiaj głównie w bankach.
OKI faktycznie mogą być dobrą bramą do inwestowania dla osób, które do tej pory trzymały większość pieniędzy na depozytach, jednak sukces nie zależy wyłącznie od limitu 100 tys. zł.
W tym przypadku potrzeba prostoty, jasnych zasad i solidnej kampanii edukacyjnej.
Bez tego rząd może stworzyć produkt sensowny na papierze, ale zbyt skomplikowany, by faktycznie ruszyć masowe oszczędności Polaków z banków na rynek kapitałowy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
