U nas kriptowaliut niet! Czyli nowy projekt ustawy w rosyjskiej Dumie

Rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Ekonomicznego przesłało do Dumy Państwowej projekt mało rozwojowego prawa, regulującego obrót środkami wirtualnymi w Rosji – jeśli za regulację uznać praktyczną likwidację jego legalnej możliwości. Grozi też sankcjami za ten nielegalny. Zmiany te wynikają z proponowanych zapisów ustawy „O cyfrowych aktywach finansowych”. Towarzyszą im projekty nowelizacji kodeksów karnego i administracyjnego.

Obywatele, chcemy waszego dobra!

Idee zawarte w proponowanych przepisach sprowadzają się do wprowadzenia „odpowiedzialności karnej i administracyjnej” (czyli, w wolnym tłumaczeniu: „zabierzemy pieniądze i poślemy do tiurmy”) za jakiekolwiek wykorzystanie kryptowalut niezgodnie z nowo ustanowionymi zasadami. Jakie mają być to zasady? Otóż – nie będzie wolno w istocie nic. Po prostu. Zakazane będzie nabywanie, sprzedawanie, pomnażanie i obrót walutami cyfrowymi. Nie będzie wolno płacić nimi za cokolwiek ani przekazywać ich nikomu. Karane ma być nawet dzielenie się informacjami (!) dot. emisji, obrotu lub obiegu kryptopieniądza. Oczywiście wszystko to dotyczy także działalności za granicą, gdzie prawo rosyjskie przecież nie obowiązuje. W drodze humorystycznie brzmiącego wyjątku, dozwolone będzie jedynie samo posiadanie kryptowalut, oczywiście jedynie po zadeklarowaniu tego faktu i ujawnieniu źródeł pochodzenia (choć te przecież legalnie nie mogą istnieć, skoro jakiekolwiek nabycie środków wirtualnych jest zakazane…).

Ale gdy obywatele nie chcą oddać swojego dobra...

Przewidziano także jedną, jedyną czynność, do której kryptopieniądze mogą być legalnie wykorzystane – otóż mogą one być skonfiskowane przez organa państwowe. Oczywiście na nieprawomyślnych i antypaństwowo nastawionych obywateli, którym mogłoby się nie spodobać, że jedyne co im wolno, to stracić swoje środki na rzecz państwa, czekają sankcje i represje (a tak realnie – ich groźby). Za niedostosowanie się do powyższych „regulacji” groziłyby administracyjne grzywny od 20 do 200 tys. rubli dla osób fizycznych lub od 100 tys. do 1 mln dla podmiotów – oraz, naturalnie, konfiskata zasobów wirtualnych. Odrębnie (w ramach represjonowania drugi raz za to samo) groziłyby dodatkowe grzywny w maksymalnej wysokości do 1 mln, a także 7 lat w gościnnych, rosyjskich więzieniach. Ogółem – przebijające z projektu, trącące klimatami a’la Kafka poczucie absurdu każe zadać pytanie, czy przepisy te są traktowane poważnie przez tych, którzy je pisali. W Rosji zdołał wykształcić się duży i prężnie rozwijajacy się rynek walut i aktywów cyfrowych – notabene impulsem do tego w dużej mierze mógł być brak śladowego zaufania do instytucji państwowych.

Co z tego wyjdzie?

Ustawa, która sprowadza się de facto do zupełnego ograbienia ludzi z ich wirtualnych majątków, nie może nie wywołać oporu (choćby, a w tym przypadku zwłaszcza, biernego) – szczególnie wtedy, gdy jest praktycznie nieegzekwowalna technicznie, bo dotyczy sfery poza możliwością fizycznej, siłowej kontroli rządowej. W połączeniu ze specyficznym stosunkiem do przepisów, rozpowszechnionym w rosyjskim społeczeństwie, które niejednokrotnie było uszczęśliwiane podobnej jakości prawem przez państwo i jego urzędników – i wykształciło w związku z tym stosowne mechanizmy reakcji – faktyczna skuteczność nowych praw jest łatwa do przewidzenia. Nie mają zresztą takich wątpliwości same rosyjskie władze, które w kwestii stosunku do zasobów cyfrowych bynajmniej nie są monolitem i w żadnej mierze nie prowadzą konsekwentnej polityki w tym zakresie – wahając się od dążeń do całkowitego wyjęcia tego sektora spod prawa, przez jego mniej lub bardziej warunkową legalizację, aż po emisję własnych aktywów wirtualnych. Propozycje przepisów, opublikowane przez portal Forklog.com, dostępne są do wglądu w sieci.

Komentarze

Ranking giełd