Olbrzymie zwroty w aplikacji StakedWallet. Czyżby kolejna piramida?

Nieprawdopodobną stopę zwrotu – w perspektywie 1,5% dziennie (!) – obiecuje usługa stakingowa StakedWallet. Oferta taka, rzekomo niewymagająca jakiegokolwiek wysiłku – poza naturalnie "zaufaniem" i powierzeniem swych wirtualnych zasobów czułej opiece operatora aplikacji – wzbudziła bardziej niż lekkie podejrzenie oszustwa. Portfel do powierzenia swoich kryptośrodków zachęca najskuteczniej, jak może – finansowo. Proponuje stopy zwrotów zaczynające się od 0,6% w skali dnia, które rosną wraz z czasem, w miarę trzymania swoich środków w depozycie – byle tylko zdopingować, by wpłacić jeszcze więcej i trzymać jeszcze dłużej... Stopy ta jest wprost niewyobrażalna i bardzo skłania także do refleksji, kogo stać by było, by wypłacać takie odsetki i jeszcze na tym zarobić. Oferująca kryptowalutowy portfel depozytowy aplikacja dostępna jest do ściągnięcia w oficjalnych źródłach – App Store, Google Play i Trustpilot. Dostępność ta jednak nie powinna być zachetą, a wprost przeciwnie. We wszystkich tych źródłach aplikację opisują nieprawdopodobnie wprost korzystne, choć zastanawiająco ogólne i błahe recenzje. Cytując za klasykiem, iż nie ma owacji bez klakierów, rozważyć należy, dlaczego wszystkie one wydają się dość podobne i zupełnie nieoryginalne, często pisane łamaną angielszczyzną zawierającą liczne błędy ortograficzne, i zamieszczane przez osoby pochodzące oficjalnie z takich centrów współczesnej gospodarki informacyjnej jak Pakistan czy północna Afryka. Jedynie nieliczne z nich – te z kolei konkretne – informują, że ich autorzy już stracili swoje środki, a "obsługa" aplikacji przestała reagować na komunikację. Pomimo mnogości wspomnianych recenzji, przykładowo Trustpilot informuje jednakże, że aplikacja wcale swoich użytkowników o recenzje nie prosi – skąd zatem ich tyle? Portal Cointelegraph.com odnotował także recenzję "użytkownika", który chwali się rzekomym zarobieniem cyt. "milionów" bitcoinów (sic!), zauważając przy tym, że ogólna podaż BTC nie przekracza obecnie 18,34 mln, zaś maksymalna możliwa do wydobycia ich liczba w ogóle to 21 milionów. Jako twórca aplikacji w AppStore widnieje niejaka Alina Marchenko, choć to nazwisko nie musi nic znaczyć, bowiem zjawisko używania fałszywych bądź kradzionych danych nie istnieje przecież od wczoraj. Naturalnie, prócz tej jednej aplikacji, nie ma ona na koncie żadnych innych ani nie wiadomo o niej nic wiecej. Jakżeby inaczej. Mechanizmy działania, interfejs i styl obsługi aplikacji sugerują autorowi artykułu opublikowanego kilka dni temu, iż StakedWallet może być kolejną iteracją znanej i szkodliwej piramidy kryptowalutowej Westland Storage, która w 2018 rozpłynęła się w sinej dali, naturalnie wraz z oszczędnościami swoich inwestorów. Sam "zespół" aplikacji na komentarze zamieszczane na portalach odpowiada powtarzalnymi, mechanicznymi replikami sugerującymi użycie botów, zaś do zarzutów o działalność scamerską nie ustosunkował się.

Komentarze

Ranking giełd