- Michael Saylor zamierza przenieść ponad 17 000 BTC do "niedostępnego portfela", co miałoby rzekomo zwiększyć wartość pozostałych bitcoinów na rynku,
- Bill Barhydt uważa, że te środki można byłoby lepiej wykorzystać, np. na edukację finansową czy rozwój infrastruktury Bitcoina w krajach rozwijających się.
Czy zamrożenie 17 000 BTC to rzeczywiście „prezent” dla Bitcoina?
Michael Saylor (założyciel MicroStrategy i jeden z najbardziej znanych zwolenników bitcoina) ujawnił, że rozważa wysłanie swoich prywatnych zasobów BTC na tzw. „unsendable wallet” – czyli portfel, z którego nie będzie można ich nigdy odzyskać.Wartość tych bitcoinów przekracza 1,5 miliarda dolarów, co czyni tę decyzję jedną z najbardziej kontrowersyjnych w świecie kryptowalut. Zdaniem Saylora, takie działanie zmniejszy podaż BTC dostępną na rynku, co w konsekwencji podniesie jego cenę i przyniesie korzyści całej społeczności. Jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd. Bill Barhydt, który kupował bitcoina, gdy kosztował on zaledwie 5 dolarów, uważa, że zamrożenie tak dużej ilości BTC nie ma sensu. [embed]//www.youtube.com/watch?v=496uF9L7LOg[/embed]Simpler is ₿etter pic.twitter.com/LRihDBs5oN
— Michael Saylor⚡️ (@saylor) March 29, 2025
Alternatywne sposoby wykorzystania majątku
Barhydt, który przed założeniem Abra pracował w Goldman Sachs i Netscape, argumentuje, że istnieją lepsze sposoby na wykorzystanie dużych zasobów kryptowalut. Wspomina o początkach bitcoina, kiedy entuzjaści rozdawali go za darmo, aby zachęcić ludzi do nauki i eksperymentowania z tą technologią. Jego zdaniem, zamiast „spalać” BTC, można by m.in. finansować programy edukacyjne pomagające zrozumieć, jak działa bitcoin i jak może zmieniać globalny system finansowy. Obok sugeruje on również przeznaczenie tych środków na wsparcie rozwoju infrastruktury finansowej w krajach rozwijających się – np. poprzez wprowadzenie bankowości opartej na BTC w miejscach, gdzie tradycyjne systemy bankowe są niewydolne. Ekspert ten proponuje także stworzenie systemów przekazów pieniężnych opartych na bitcoinie – które mogłyby znacząco obniżyć koszty przesyłania pieniędzy przez migrantów do rodzin w innych krajach. Barhydt przypomina przy tym, że wartość BTC rośnie nie tylko dzięki ograniczonej podaży, ale przede wszystkim dzięki rosnącej liczbie użytkowników i adopcji technologii.Czy Saylor rzeczywiście jest „nowym Satoshim”?
Wielu porównuje działania Saylora do decyzji Satoshiego Nakamoto, twórcy bitcoina, który porzucił swój projekt i pozostawił swoje zasoby BTC nietknięte. Barhydt jednak zauważa istotną różnicę: Saylor nie jest twórcą bitcoina i jego wpływ na ekosystem jest zupełnie inny.Satoshi musiał odejść, by bitcoin stał się zdecentralizowany i niezależny. Saylor nie pełni takiej roli i jego decyzje nie powinny być traktowane jako konieczne dla przyszłości tej kryptowaluty.– zauważa Barhydt.
Komentarze