Kanga Exchange trafia na listę ostrzeżeń KNF

Polska giełda kryptowalut Kanga Exchange znalazła się na liście ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego. Przedstawiciele giełdy uważają, że regulator podjął działania przez fałszywe informacje i pomówienia ze strony ich konkurencji. Na czarną listę KNF trafiły dwie spółki, czyli Good Investments LTD i BSSIP LTD, które według CEO Kangi nie mają znaczenia dla działalności giełdy. Nie dodano do niej głównego operatora platformy z Belize ani polskiej firmy TRDX, która odpowiada za kantorową działalność grupy oraz wymianę stablecoinów na fiaty. Istnieją także inne podmioty prawne, zarejestrowane przez giełdę, które nie znalazły się w ostrzeżeniu. KNF poinformował, że powodem dodawania Kangi do czarnej listy był art. 172, czyli obrót instrumentami finansowymi bez zezwolenia. W ostatnim roku giełda poszerzyła ofertę o wiele produktów, m.in. platformę IEO, system bilingowy, mechanizm PoS, czy natywne tokeny KNG oraz KESH, który można wymieniać na udziały spółki. Być może któryś z nich zahaczył o obszar nadzorczy KNF. Trzeba zwrócić uwagę, że Komisja nie podaje dokładnych przyczyn, na podstawie których dodaje spółki do listy ostrzeżeń, a każde ogłoszenie na ten temat wygląda podobnie, tzn. pojawia się w nim numer artykułu (w 99% przypadków jest to art. 172) oraz informacja o skierowaniu sprawy do warszawskiej prokuratury.

Odpowiedź Kangi

Przedstawiciele giełdy odnieśli się do sprawy podczas wczorajszego streamingu na kanale Crypto Roast. CEO Kangi Sławek Zawadzki i jej CTO Łukasz Żeligowski mówili, że nie otrzymali jeszcze oficjalnych pism od KNF-u i będą mogli odnieść do sprawy, gdy poznają więcej szczegółów. Zwrócili uwagę, że Komisja nigdy nie informuje zainteresowanych o toczącej się sprawie przed dodaniem ich do listy ostrzeżeń. Później pojawiły się wyjaśnienia "na konkurencję":
Mamy przeczucie graniczące z pewnością, że to jest raczej działanie konkurencji, która zaspała, która przegapiła swoją szansę i my już jesteśmy od niej daleko, ale postrzelać zawsze może próbować - powiedział Łukasz Żeligowski - Na pewno nie było tak, że to KNF wywołał sam wilka z lasu. Intuicja podpowiada nam, że ktoś uprzejmy złożył na nas donos - dodał kilka minut później.
O jaką konkurencję chodzi? Podczas nagrania nie padają żadne nazwiska ani nazwy, ale CEO Kangi powiedział, że giełda przeprowadziła własne śledztwo na ten temat i zna odpowiedzialnego oraz podejmie działania przeciwko tej osobie. W chwili pisania tekstu, na oficjalnych kanałach Kangi w mediach społecznościowych ani na stronie giełdy nie opublikowano jeszcze żadnego oświadczenia w sprawie ostrzeżenia KNF.

Komentarze

Ranking giełd