Bitcoin minął się z celem swojego twórcy? Prędkość transakcji spadła do poziomu z 2011 roku

Czołowa z kryptowalut jest oskarżana o to, że nie spełnia swojego pierwotnego celu, jakim było pełnienie funkcji wirtualnego pieniądza typu peer-to-peer (P2P). Wszystko to z powodu spadku prędkości przetwarzania transakcji.
  • Zgodnie z danymi udostępnionymi przez założyciela platformy CryptoQuant prędkość transakcji dokonywanych w BTC spadła do poziomu widzianego po raz ostatni w 2011 r. 
  • Chociaż obecnie bitcoin może być postrzegany, jako “cyfrowe złoto”, nie może on pełnić roli środka przeznaczonego do dokonywania codziennych płatności

Bitcoin mierzy się z piętą achillesową

Ki Young Ju (założyciel CryptoQuant) podzielił się swoimi najnowszymi spostrzeżeniami na temat sieci Bitcoina na platformie X. W poście opublikowanym 11 czerwca br. oznajmił on, że kryptowaluta ta odbiega od pierwotnej wizji swojego twórcy
Pomimo wizji Satoshiego dotyczącej „elektronicznej gotówki P2P”, bitcoin jest używany przede wszystkim jako „cyfrowe złoto”, a instytucje przechowują go bez częstych transakcji.
- wyjaśnił założyciel CryptoQuant.  Obok dodał on, iż prędkość BTC osiągnie swój szczyt pewnego dnia, gdy zacznie on być powszechnie używany do dokonywania płatności. Analityk ten zaznaczył, że sieć największej z kryptowalut jest obecnie tak samo powolna, jak 13 lat temu. [embed]//twitter.com/ki_young_ju/status/1800402005426593836[/embed]

BTC jako cyfrowe złoto

Bitcoin ze względu na pewne cechy wspólne, które łączą go z królem wśród metali szlachetnych, często bywa nazywany “cyfrowym złotem”. Wynika to m.in. z jego limitowanej podaży - wszystkich monet BTC nie będzie nigdy więcej niż 21 milionów, co nadaje im deflacyjny charakter.  Czołowa wirtualna waluta tak samo, jak najpopularniejszy z kruszców jest traktowana przez wielu inwestorów, jako nośnik pozwalający na przeniesienie wartości środków w czasie. Tym samym duże firmy i instytucje przeważnie kupują ją i trzymają długoterminowo w swoich portfelach. 

Korzyści płynące z L2

Ki Young Ju zaznaczył, że jego krytyczne uwagi odnoszą się jedynie do sieci głównej największej kryptowaluty. Sytuacja związana z jej skalowalnością zmienia się wraz z realizacją transakcji w tzw. sieciach warstwy drugiej (L2) takich, jak Lightning Network (LN) Z opinią wydaną przez założyciela platformy CryptoQuant zgadza się Nick Tomaino, (były pracownik giełdy kryptowalut Coinbase). Jego zdaniem bitcoin nie nadaje się do dokonywania codziennych płatności. Co więcej, ujawnił, że on i firma dla której pracował zdali sobie z tego sprawę już w 2014 r.  [embed]//twitter.com/NTmoney/status/1799888836811776131[/embed] Wspomniany ekspert wyjaśnił, iż członkowie społeczności BTC chcieli, aby jego adopcja wzrosła. Wobec tego dążyli do tego, aby był on akceptowalną formą płatności w wielu miejscach. Szybko okazało się jednak, iż bitcoin nie radzi sobie dobrze w takiej roli. 

Rywalizacja między sieciami blockchain

Bitcoin odszedł na tor boczny, jeżeli chodzi o dokonywanie płatności, gdy pojawiło się Ethereum, a następnie szereg innych sieci pozwalających na szybkie i tanie transakcje. Zdaniem wielu ekspertów czołowej wirtualnej walucie brakuje programowalności - stąd też z technicznego punktu widzenia nie jest ona zdolna do bycia cyfrową walutą służącą do codziennego użytku. 

Komentarze

Ranking giełd